Do tej pory rekord należał do meczu Białorusi z Islandią z 2016 roku, który zakończył się wynikiem 39:38. Piątkowy pojedynek w stolicy Norwegii pobił tamto osiągnięcie aż o cztery gole.
Dramatyczny finisz w Oslo
Jeszcze pięć minut przed końcem wynik był remisowy – 37:37. Słowenia zdobyła jednak dwie bramki z rzędu i objęła prowadzenie, które utrzymała do końcowego gwizdka. Choć Branko Vujović odpowiedział dla Czarnogóry na kilkadziesiąt sekund przed końcem, to Borut Mačkovšek przypieczętował zwycięstwo swoim kraju trafieniem na 41:39.
Wynik: Słowenia – Czarnogóra 41:40 (19:18)
Bilans bezpośrednich meczów: 6-0-1
Najlepsi strzelcy: Domen Novak 9/9, Domen Makuc 9/14 (Słowenia); Branko Vujović 11/14 (Czarnogóra)
Interwencje bramkarzy: Jože Baznik 4/22, Miljan Vujović 6/28 (obaj Słowenia); Haris Suljević 5/33, Mile Mijušković 3/15 (obaj Czarnogóra)
Zawodnik meczu: Branko Vujović (Czarnogóra)
Obrona zadecydowała w pierwszej połowie
W pierwszych 30 minutach różnicę robiła gra defensywna. Słowenia pozwalała rywalom na mniej rzutów i prowadziła z niewielką przewagą. Czarnogóra miała szczególne problemy z zatrzymaniem prawego rozgrywającego Blaža Janca i środkowego rozgrywającego Domena Makuca.
Obie drużyny musiały radzić sobie bez podstawowych bramkarzy, którzy są kontuzjowani. Pierwszą obronę zanotowano dopiero w 14. minucie – przy stanie 9:7 piłkę wybronił Słoweniec Jože Baznik. Pierwsza połowa toczyła się przy przewadze gospodarzy do trzech bramek lub remisowym wyniku. Pięć minut po przerwie Czarnogóra po raz pierwszy w meczu wyszła na prowadzenie – 22:21.
W drugiej części gry Czarnogóra, napędzana potężnymi rzutami z dystansu Vujovicia, częściej prowadziła, ale Słowenia cały czas była blisko lub doprowadzała do remisu. Ostatecznie to zespół słoweński cieszył się z szóstego zwycięstwa nad Czarnogórą w siedmiu dotychczasowych starciach.
Janc i Makuc powrócili z przytupem
Słowenia przed mistrzostwami Europy 2026 mocno odczuła kontuzje – zabrakło między innymi Aleksa Vlaha, najlepszego strzelca kadry w ostatnich czterech wielkich turniejach, oraz podstawowego bramkarza Klemena Ferlina. Jednocześnie jednak do zespołu wrócili dwaj kluczowi zawodnicy, którzy pauzowali podczas Euro 2024 z powodu urazów: Blaž Janc i Domen Makuc.
Janc jest filarem reprezentacji od debiutu w 2018 roku i nie opuścił żadnego czempionatu poza ubiegłorocznymi mistrzostwami Europy. Wraz z Makucem, który dyrygował atakiem ze środka, tworzyli koszmar dla obrony Czarnogóry. Duet z FC Barcelony zdobył łącznie 17 bramek. Sam Janc trafił sześć razy w pierwszych 25 minutach, nie chybiając ani razu w tym okresie.
Źródło: eurohandball.com
