To miał być kolejny gorący pojedynek w rywalizacji dwóch gigantów portugalskiej piłki ręcznej. Sporting CP potwierdził swoją dyspozycję, wygrywając na wyjeździe z FC Porto 33-30 w meczu o ogromnym znaczeniu dla walki o tytuł mistrzowski. Ale sportowe emocje zeszły na dalszy plan wobec bulwersującego incydentu, do którego doszło przed rozpoczęciem spotkania.
Tajemnicza woń w szatni gości
Według relacji portugalskich mediów, zawodnicy Sportingu tuż przed meczem poczuli w swojej szatni intensywną, podejrzaną woń. Zapach był na tyle drażniący, że szybko wywołał poważny dyskomfort wśród przedstawicieli klubu z Lizbony.
Sytuacja okazała się na tyle poważna, że dwóch członków ekipy Sportingu musiało opuścić pomieszczenie z powodu złego samopoczucia. Trener Ricardo Costa oraz hiszpański pivotman Abel Serdio Moga zostali ewakuowani jako środek ostrożności – istniało podejrzenie, że mogli wdychać substancję drażniącą.
Trener w szpitalu, asystent poprowadził zespół
Stan zdrowia Ricardo Costy był na tyle niepokojący, że szkoleniowiec trafił do szpitala i nie mógł poprowadzić swojego zespołu w tak ważnym meczu. Sporting musiał radzić sobie bez swojego głównego trenera, co nie przeszkodziło drużynie w odniesieniu cennego zwycięstwa.
Śledztwo w toku
Portugalscy śledczy wszczęli postępowanie mające wyjaśnić przyczynę incydentu. Kluczowe będzie ustalenie, czy chodzi o awarię instalacji technicznych w szatni, czy też o celowe działanie zmierzające do zakłócenia przygotowań drużyny gości przed pojedynkiem.
Jak dotąd nie przedstawiono oficjalnych ustaleń. Sprawa rzuca jednak ciemny cień na jedno z najważniejszych starć sezonu w Portugalii. Rywalizacja między Porto a Sportingiem od lat należy do najbardziej zażartych w europejskiej piłce ręcznej, a najnowszy incydent tylko dolewa oliwy do ognia.
Jeśli potwierdzą się podejrzenia o sabotażu, portugalska federacja będzie musiała wyciągnąć surowe konsekwencje wobec winnych.
Źródło: handnews.fr
