„Moja przygoda z piłką ręczną plażową zaczęła się od poważnej kontuzji pleców, której doznałem podczas letniego obozu halowej piłki ręcznej. Uraz skutkował pęknięciem kręgosłupa i oznaczał, że jako młody zawodnik straciłem potencjalnie świetną szansę w hali" – wspomina Møss.
Gdy wrócił do zdrowia, zadzwonił do niego Claus Hansen, ówczesny trener młodzieżowej reprezentacji Danii w piłce ręcznej halowej, z pytaniem, czy nie chciałby spróbować sił na piasku. Møss dał szansę nowej dyscyplinie – i zakochał się w niej na dobre.
„Z czasem – dzięki wszystkim ludziom i doświadczeniom, które dał mi ten sport – odkryłem, że piłka ręczna plażowa tworzy wyjątkową społeczność. Jest tu niepowtarzalna jedność ponad podziałami narodowymi i atmosfera, której niemal nie da się wytłumaczyć – trzeba jej doświadczyć" – mówi zawodnik, który na co dzień pracuje w bankowości.
Bogaty medal i jeden brakujący
Møss zadebiutował w reprezentacji Danii w 2017 roku. W barwach narodowych zdobył złoto mistrzostw Europy w 2021 roku i brąz w 2023, a także srebro mistrzostw świata w 2022 i 2024 roku. Z klubem Rødby Beach Boys wygrał Beach Handball Champions Cup w 2023 roku, a trzy lata wcześniej został MVP tego turnieju. Regularnie trafia też do składów gwiazd.
„Gdy stoisz na podium, motywacja tylko rośnie – zwłaszcza kiedy wciąż brakuje ci złota mistrzostw świata. To jedna z głównych sił napędowych mojej kariery: marzenie o tym złotym medalu na szyi" – przyznaje 30-latek.
Zadziwiająca anegdota z 2019 roku
Tuż przed wyjazdem na mistrzostwa Europy w Polsce w 2019 roku Møss poszedł do okulisty, bo zauważył pogorszenie wzroku. Okazało się, że ma +3,5 na lewym oku i +2,5 na prawym.
„Okulista powiedział, że to niesamowite, że w ogóle daję sobie radę w codziennym życiu – żartował, że »jestem prawie ślepy«. Było tak późno, że nie był pewien, czy zdąży sprowadzić soczewki na czas. Powiedział, że postara się, bo nie chce być powodem, dla którego nie będę widział – a może nawet skompromituję się w finale mistrzostw Europy" – wspomina Møss.
„Zaśmiałem się i powiedziałem, że nie musi się spieszyć, bo szanse na finał są praktycznie zerowe. Do tego czasu nigdy nie byliśmy wyżej niż na siódmym miejscu na mistrzostwach Europy i szczerze mówiąc nie mieliśmy żadnych oczekiwań medalowych."
Soczewki dotarły dzień przed wylotem. Dania wygrała turniej i po raz pierwszy w historii sięgnęła po złoto mistrzostw Europy. „Ten turniej całkowicie zmienił nasz obraz siebie i pokazał, że rzeczywiście możemy być wśród najlepszych" – dodaje Møss.
Relacje ponad granicami
Møss od lat współpracuje z innymi duńskimi zawodnikami, m.in. z legendą Martinem Vilstrupem Andersenem. Nawiązał też bliskie kontakty z piłkarzami hiszpańskimi i portugalskimi.
„Zacząłem uczyć się hiszpańskiego jako hobby, bo zauważyłem, że na arenie międzynarodowej wiele rozmów toczy się po hiszpańsku. Miałem dość tego, że nie rozumiem, co mówią zawodnicy w drużynie przeciwnej. To przerodziło się w szczególną więź zwłaszcza z Hiszpanem Hugo Maderą i Portugalczykiem Rui Rodriguesem. Od tego czasu kilka razy grałem w portugalskim zespole Tigres" – opowiada.
Ambasador dla młodych pokoleń
Nic nie trwa wiecznie, zwłaszcza w sporcie. Gdy Møss zakończy karierę, chciałby być zapamiętany w konkretny sposób.
„Mam nadzieję, że ludzie widzieli we mnie kogoś, kto dawał więcej, niż brał. Chciałbym, żeby dostrzegli, że zawsze chciałem jak najlepiej dla sportu i wszystkich, którzy są z nim związani. Oznaczałoby dla mnie wiele, gdyby młodzi i następne pokolenia czuli, że byłem dobrym ambasadorem i kimś, na kim mogą się wzorować, wchodząc do tego sportu" – podsumowuje Møss.
Źródło: eurohandball.com
