W składzie SG Flensburg-Handewitt zabrakło Luki Witzke i Lukasa Jørgensena, a tym razem także Simona Pytlicka, który zgłosił problemy mięśniowe. Między słupkami stanął Benjamin Burić, a w środku rozegrania pojawił się Marko Grgić. Pierwsze trafienie dla gości zapisał na swoim koncie były zawodnik Rhein-Neckar Löwen – Niclas Kirkeløkke.
Goście odrobili straty przed przerwą
Początek meczu należał jednak do gospodarzy. W 20. minucie SG przegrywała już 9:12. Dopiero pod koniec pierwszej połowy ekipa z Flensburga zdołała odwrócić losy gry. W 26. minucie Marko Grgić trafił na 16:15, a do przerwy udało się doprowadzić do remisu 18:18.
Zdecydowany początek drugiej połowy
Po wznowieniu gry drużyna z północnych Niemiec weszła na parkiet z wielką determinacją. W zaledwie kilka minut wypracowała sobie komfortową przewagę 25:20 (39. minuta). Obok Grgicia w doskonałej dyspozycji strzeleckiej był także Lasse Møller. Flensburg mogło prowadzić nawet 26:20, ale niecelne podanie Grgicia w kierunku Johannesa Gollego zmarnowało tę szansę, a Löwen znów zbliżyli się na dystans trzech bramek.
To była jednak najbliższa odległość, na jaką gospodarze zdołali się zbliżyć (23:26 w 41. minucie). Gdy przy wyniku 29:25 (46. minuta) Mannheim przeszło na grę siedmiu na sześciu, w roli głównej wystąpił Benjamin Burić. Bosański bramkarz zachowywał się fenomenalnie, broniąc między innymi trzeci rzut karny w tym meczu. Przy stanie 31:27 miał już na koncie 16 obron.
Kontrolowane zakończenie
Mimo to trener Aleš Pajović przy wyniku 32:29 (54. minuta) poprosił o czas i wezwał swoich podopiecznych do zachowania spokoju. Kilkakrotnie różnica wynosiła zaledwie trzy trafienia, ale za każdym razem SG znajdowało odpowiedź i utrzymywało korzystny rezultat. Ostatecznie wygrali 36:33.
Przed zespołem z Flensburga dłuższa przerwa – kolejny mecz rozegrają dopiero 24 kwietnia o godzinie 20:00, gdy podejmą u siebie MT Melsungen.
Głosy po meczu
Benjamin Burić (bramkarz SG): „Bardzo się cieszymy z tego zwycięstwa, bo to był naprawdę ciężki wyjazd. W tej hali, przeciwko takiej drużynie nigdy nie jest łatwo. Dobrze trenowaliśmy przez cały tydzień i dzisiaj wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Przede wszystkim obrona znowu zadziałała bardzo dobrze. Nasza formacja 6-0 funkcjonowała świetnie, bo dużo ze sobą rozmawiamy. Od pierwszej minuty byliśmy gotowi i to wszystko ułatwiało mi pracę w bramce. Dużo zainwestowaliśmy, poczułem pewność siebie i poszło. Nie ma znaczenia, że straciliśmy 33 bramki. Lepiej mówmy o naszych golach. Chcemy strzelać 40 bramek, bo taki jest nasz system i taka jest piłka ręczna. 36 trafień to bardzo dobry wynik, a na koniec liczy się tylko zwycięstwo i nasza pozycja w tabeli."
Niclas Kirkeløkke (rozgrywający SG): „Podpisałbym się pod wygraną trzema bramkami przed meczem. Wiedzieliśmy, że z Löwen zawsze są wyrównane pojedynki, więc zwycięstwo to wspaniałe uczucie. Mieliśmy pewne problemy w obronie, ale pod koniec pierwszej połowy wróciliśmy do gry. Kiedy gramy swoje, jesteśmy bardzo trudni do pokonania – tak było dzisiaj. Mamy dobrą drużynę z dobrymi zawodnikami i pokazaliśmy to w drugiej połowie. Nasza obrona działała lepiej, a Benko bronił fenomenalnie. Co prawda straciłem kilka piłek, ale zachowaliśmy zimną krew. Start po przerwie nam oczywiście pomógł, choć to nasze błędy wpuściły Löwen z powrotem do meczu. Ogólnie byliśmy dzisiaj bardzo stabilni, popełniliśmy mało błędów i kontynuowaliśmy dobrą serię z ostatnich spotkań. W poprzednich meczach mieliśmy kłopoty z obroną siedmiu na sześciu, tym razem to znacznie lepiej funkcjonowało."
Aleš Pajović (trener SG): „Jestem bardzo zadowolony. To nie był łatwy wyjazd, gdzie zwycięstwo przychodzi samo. Pierwsza połowa była wyrównana, walczyliśmy, ale nie udało nam się wyjść na prowadzenie. W drugiej części nabraliśmy rozpędu, a 16 obron Benko znacznie nam to ułatwiło. Dobrze pracowaliśmy i gratuluję moim chłopakom – zrobili to naprawdę świetnie."
Maik Machulle (trener Rhein-Neckar Löwen): „Biorąc pod uwagę przede wszystkim drugą połowę, to zasłużone zwycięstwo Flensburga. W pierwszej części nie potrafiliśmy wypracować sobie wyraźniejszej przewagi do przerwy. Dobrze broniliśmy i sprawiliśmy SG spore problemy, ale własnymi błędami wpuszczaliśmy rywali z powrotem do gry. Flensburg rozgrywał swoje akcje długo i cierpliwie, a my nie potrafiliśmy tego skutecznie zatrzymać. Przegraliśmy także pojedynek bramkarzy, choć końcowy wynik i tak był stosunkowo wyrównany. To rozczarowujące dla nas, ale wielki szacunek dla kibiców, którzy dzisiaj niesamowicie nas wspierali. Chcieliśmy im podarować te dwa punkty przy pełnej SAP Arenie."
Źródło: daikin-hbl.de
