Trafienie przeciwko MT Melsungen w miniony weekend było już czternastą bramką Sergeya Hernándeza w tym sezonie. To absolutnie niespotykana statystyka – Hiszpan prowadzi w klasyfikacji strzelców wśród bramkarzy z ogromną przewagą. Jego najbliżsi rywale, Kristian Sæverås i David Späth, mają na koncie zaledwie po pięć goli. Co więcej, sam Hernández zdobył tyle samo bramek, co golkiperzy z miejsc 2-5 łącznie.
Bije własne rekordy co sezon
14 trafień to nie tylko najlepszy wynik w obecnych rozgrywkach, ale w całej historii Bundesligi. Przed tym sezonem żaden bramkarz nie przekroczył bariery dziesięciu bramek w jednych rozgrywkach. Ten rekord ustanowił... sam Hernández w poprzednim sezonie, bijąc wtedy osiągnięcie Barta Ravensbergena z sezonu 2023/24 (dziewięć goli).
Jeszcze wcześniej przez wiele lat rekordzistą pozostawał Zoran Đorđić, który w sezonie 2004/05 zdobył pięć bramek dla SG Wallau/Massenheim. Tę samą liczbę trafień uzyskało od tamtej pory jeszcze ośmiu innych golkiperów.
Prowadzi w klasyfikacji wszech czasów
Przy takich liczbach nie dziwi, że Hernández jest liderem historycznej klasyfikacji strzelców wśród bramkarzy. W zaledwie 90 meczach w Bundeslidze trafił już 26 razy. Jesienią ubiegłego roku wyprzedził dotychczasowego rekordzistę Niklasa Landina, który w 357 spotkaniach zdobył 19 bramek.
W przeliczeniu na średnią na mecz Hernández również króluje z wynikiem 0,14 gola na spotkanie. Bart Ravensbergen plasuje się na drugim miejscu z wartością 0,09, wyprzedzając kolegę Hiszpana z zespołu, Nikolę Portnera. Na siódmej pozycji znajduje się Dominik Kuzmanović (0,04), który od przyszłego sezonu będzie bronił barw SC Magdeburg. Wygląda na to, że trener Bennet Wiegert lubi mieć w składzie bramkarzy z "nosem strzeleckim".
Hat-trick? To też on!
Rekord w liczbie bramek zdobytych przez golkipera w jednym meczu wciąż należy do Zorana Đorđicia, który w 2008 roku trafił trzykrotnie w barwach HSG Wetzlar w przegranym 28:41 spotkaniu z THW Kiel. Od tamtej pory hat-tricki uzyskali jeszcze Andreas Wolff (2016/17), Malte Semisch (2021/22), Bart Ravensbergen (2024/25) oraz Sergey Hernández (2025/26). Co ciekawe, mimo że w historii ligi było 11 bramek bramkarzy z rzutów karnych, żaden z autorów hat-tricków nie strzelał z siódemki.
I tutaj Hernández wyróżnia się na tle konkurencji – jest jedynym bramkarzem w historii, który dwukrotnie zdobył trzy bramki w jednym meczu (3 września 2025 przeciwko Eisenach i 10 grudnia 2025 przeciwko Melsungen).
Zmiana przepisów otworzyła nową erę
Analizując te rekordy, łatwo zauważyć, że tylko Đorđić ustanawiał je przed 2016 rokiem. Przyczyna jest prosta: od zmiany przepisów w 2016 roku zespoły znacznie częściej wprowadzają na boisko siódmego zawodnika rozgrywającego kosztem bramkarza. Daje to golkiperowi rywali możliwość zdobycia bramki przy przechwycie, rzucając przez całe boisko do pustej bramki. Od tego momentu dodatkowy zawodznik rozgrywający nie musi być wyraźnie oznaczony jako bramkarz.
Dane wyraźnie pokazują wzrost liczby bramek zdobywanych przez golkiperów. Przed 2016 rokiem maksimum wynosiło 12 bramek w sezonie, czyli 0,02 na mecz i drużynę (sezon 2013/14). Od tamtej pory nie było sezonu z mniej niż 39 trafieniami bramkarzy (2019/20), czyli minimum 0,06 gola na mecz i zespół (2020/21).
W obecnym sezonie bramkarze DAIKIN HBL mogą ustanowić nowy rekord. Z wynikiem 0,10 bramki na mecz i drużynę wyrównują osiągnięcie z sezonu 2017/18, gdy padło 59 goli autorstwa golkiperów.
Pierwszą bramkę bramkarza w historii Bundesligi zdobył Hans-Jürgen Sengera w szóstej kolejce pierwszego w ogóle sezonu HBL, grając dla TuS Wellinghofen przeciwko Hamburger SV.
Czy to się opłaca?
Mimo imponujących liczb, nasuwa się pytanie: czy rzuty bramkarzy na pustą bramkę są rzeczywiście opłacalne, czy wiążą się ze zbyt dużym ryzykiem? Hernández przy 14 trafieniach ma też sześć niecelnych rzutów, co daje skuteczność 70 procent. Interesujące jest to, że SC Magdeburg ogólnie ma identyczną skuteczność rzutową – 70 procent. Oznacza to, że próby Hiszpana są przeciętnie dobrymi zakończeniami dla jego zespołu.
Magdeburg zdobywa średnio 31,9 bramki na 50 posiadań, czyli kończy golem 63,8 procent ataków. W tym porównaniu skuteczność rzutów Hernándeza wypada lepiej. Jednak i to zestawienie ma swoje ograniczenia – próbka 20 rzutów jest dość mała, a idealnie trzeba by porównać je z innymi możliwościami zakończenia akcji, co jest niemożliwe.
Bardziej miarodajne są dane dotyczące wszystkich bramkarzy w lidze. W tym sezonie golkiperzy trafiają w 62,5 procent swoich rzutów – Hernández jest więc powyżej średniej. To najgorszy wynik od pięciu lat, ale wciąż nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy trenerzy powinni pozwalać bramkarzom na rzuty. Dla porównania, przy kontrach skuteczność w całej lidze wynosi 78,3 procent (bez rzutów na pustą bramkę).
Brakuje szczegółowych danych, by rozstrzygnąć, czy generalnie warto rezygnować z prób bramkarzy. Jedno jest pewne – jeśli istnieje możliwość podania do kolegę bliżej bramki, zawsze zwiększa to szanse na gola.
W przypadku SC Magdeburg, który znów prezentuje fenomenalną formę jako obrońca tytułu Ligi Mistrzów, nie ma powodów do ograniczania snajperskich zapędów Hernándeza. Hiszpan z pewnością jeszcze powiększy swój rekord.
Więcej analiz Juliana Ruxa można znaleźć na Handballytics.de, a także na Instagramie, Bluesky, Threads i kanałach WhatsApp.
Źródło: daikin-hbl.de

