To był już piętnasty oficjalny mecz reprezentacji Serbii w hali "Czair", odkąd zespół występuje pod obecną nazwą – bez dopisku "Jugosławia" czy "Serbia i Czarnogóra". Bilans? Imponujący: dwanaście zwycięstw, dwa remisy i zaledwie jedna porażka.
Seria rozpoczęła się w 2007 roku, gdy Serbowie rozbili Macedonię aż 42:28. Teraz, siedemnaście lat później, znów padł identyczny wynik – tym razem ofiarą była Litwa, przegrana różnicą siedemnastu bramek w pierwszym starciu baraży o mundial 2027.
Osiem lat "wygnania" z Niša
Powrót do trzeciego co do wielkości miasta Serbii nie był oczywisty. Przez osiem lat kadra narodowa musiała omijać Niš z powodu – jak to określają serbskie media – "absurdalnej polityki lokalnych władz wobec sportu", która zepchnęła niegdyś prężny ośrodek na sportową peryferie.
Tymczasem to właśnie w "Czairze" Serbowie świętowali awanse na największe imprezy ostatnich piętnastu lat. Z wypełnionej po brzegi hali celebrowali kwalifikacje na:
- Mistrzostwa świata 2009
- Mistrzostwa Europy 2010
- Mistrzostwa świata 2011
- Mistrzostwa Europy 2014
- Mistrzostwa świata 2019
Teraz "Orłowie" mają szansę dopisać do tej listy mundial 2027. Rewanż z Litwą pokaże, czy magiczna atmosfera "Czaira" znów przyniesie szczęście serbskiej piłce ręcznej.
Źródło: balkan-handball.com
