Po remisie 29:29 z Macedonią Północną wydawało się, że Dania bez większych problemów poradzi sobie z Portugalią. Mistrzowie świata zdominowali swoje dwa pierwsze spotkania, a wsparcie trybunek w Herning czyniło z drużyny Nikolaja Jacobsena faworyta nie do zatrzymania.
Capdeville murem w bramce
Portugalscy szczypiorniści od pierwszych minut pokazali jednak, że przyjechali do Danii walczyć o zwycięstwo. W bramce fenomenalnie spisywał się Gustavo Capdeville, który w samej pierwszej połowie zaliczył aż sześć obron. Wspierała go znakomicie zorganizowana, agresywna obrona, dzięki której gospodarze do przerwy zdobyli zaledwie 11 bramek.
Mimo to Portugalia prowadziła po pierwszych trzydziestu minutach tylko jedną bramką. Na początku drugiej połowy Duńczycy przejęli inicjatywę, wyszli na dwubramkowe prowadzenie, a hala w Herning eksplodowała. W tym momencie niejedna reprezentacja załamałaby się psychicznie – ale nie Portugalia.
Bracia Costa poprowadzili do triumfu
Iberyjczycy szybko odnaleźli rytm w obronie i wrócili do wysokiego poziomu z pierwszej połowy. W ataku zaś do akcji wkroczyli bracia Costa, którzy rozegrali spektakularne spotkanie. Po dziewięć trafień każdy z nich – razem praktycznie samodzielnie doprowadzili swój zespół do odrobienia strat i objęcia prowadzenia.
Dania desperacko szukała sposobu na zatrzymanie portugalskiego duetu. Próbowano nawet podwójnego krycia, ale nic nie przynosiło efektu. Portugalia konsekwentnie utrzymywała niewielką przewagę, a w końcówce prawoskrzydłowy Areia przymknął gospodarzy efektownym golem w sytuacji pod presją.
To trafienie przypieczętowało jeden z największych sukcesów w historii portugalskiej reprezentacji.
Trener Portugalii: Jestem niesamowicie dumny
– Trudno to opisać słowami. Byliśmy fantastyczni w wielu elementach gry. Bramkarze pomogli nam ogromnie, obrona działała perfekcyjnie, a w ataku byliśmy bardzo skuteczni. Jestem niesamowicie dumny – powiedział po meczu selekcjoner Luis Frade.
Dla Danii była to bolesna porażka. Dopiero drugi raz w historii przegrali mecz w Jyske Bank Boxen w Herning. Teraz faworyci turnieju niespodziewanie wchodzą w fazę rundy głównej pod presją, czekają ich bowiem bardzo wymagające spotkania.
– Przegraliśmy dziś z lepszym zespołem. Portugalia wywierała na nas ogromną presję, wymuszała błędy techniczne i bezlitośnie karała nas w kontratakach. Braci Costa było po prostu nie do zatrzymania – przyznał bramkarz gospodarzy Kevin Møller.
Źródło: handbollskanalen.se
