Wyprzedana do ostatniego miejsca hala w Stuttgarcie była areną wyrównanego pojedynku od pierwszych minut. Po sześciu minutach gry oba zespoły miały na koncie po dwa trafienia. Gospodarze wykorzystali jednak chwilową niemoc ofensywy gości i objęli prowadzenie 4:2 w ósmej minucie.
SC Magdeburg szybko znalazł odpowiedź - dzięki agresywnej i dobrze ustawionej obronie szybko wyrównał stratę. W 12. minucie Gisli Kristjansson ustalił wynik na 5:5, przywracając równowagę.
Stuttgart stawia twarde warunki
Gospodarze nie ułatwiali zadania mistrzom. Grając z czterema rozgrywającymi i utrzymując zwartą defensywę, TVB Stuttgart stwarzał ciągłe problemy drużynie Benneta Wiegerta. W 21. minucie to gospodarze prowadzili już 12:9. Magdeburg nie poddał się jednak - Elvar Örn Jonsson w 26. minucie doprowadził do remisu 12:12, a minutę później Kristjansson dał swojej drużynie pierwsze prowadzenie w tym meczu (13:12).
Decydująca druga połowa
Po przerwie podopieczni Wiegerta przyspieszyli tempo i zaczęli budować przewagę. Tim Hornke dwukrotnie wykorzystał rzuty karne - najpierw na 18:16 w 37. minucie, a następnie na 20:17 trzy minuty później. Przewaga gości systematycznie rosła.
Kluczową rolę odegrał bramkarz Matej Mandic, który zapewniał solidne zaplecze w defensywie, podczas gdy w ataku zawodnicy SCM wygrywali pojedynki jeden na jeden. Felix Claar w 46. minucie podwyższył na 23:19, a Kristjansson niespełna dwie minuty później ustalił wynik na 24:19.
Stuttgart walczy do końca
Gospodarze spróbowali jeszcze zmienić losy spotkania, wprowadzając siódmego zawodnika polowego. W 51. minucie udało im się zbliżyć na 24:22, jednak mistrz Niemiec zachował zimną krew. Matthias Musche w 56. minucie trafił z lewego skrzydła na 27:23, przypieczętowując zwycięstwo i zapewniając Magdeburgowi kolejne dwa punkty w ligowej tabeli.
Źródło: daikin-hbl.de
