Ćwierćfinałowa rywalizacja w Handbollsligan rozpoczęła się od prawdziwego widowiska w Eriksdalshallen. Przed 1288 widzami Hammarby Sztokholm podejmowało IK Sävehof w meczu, który od pierwszej minuty toczył się w zawrotnym tempie.
Sävinger murem w bramce gości
Pierwsza połowa to była wymiana ciosów. Hammarby prowadziło 9:8 po 21 minutach, ale od tego momentu inicjatywę przejęli goście z Partille. Kluczem do odwrócenia losów pierwszej części gry był Oscar Sävinger. Bramkarz Sävehofu zanotował fantastyczną skuteczność obron przekraczającą 40 procent i praktycznie zamknął swoją bramkę przed rywalami.
Wisienką na torcie był gol Birgira Steinna Jónssona z własnej połowy - piłka wpadła do pustej bramki na 12:10. Sävehof schodził do szatni z trzybramkowym prowadzeniem.
Sandberg rozpędził żółto-czarnych
Początek drugiej połowy przyniósł zimny prysznic dla gospodarzy. David Sandberg wziął sprawy w swoje ręce i w ciągu kilku minut zdobył trzy bramki z lewego skrzydła. Przewaga Sävehofu urosła do pięciu goli i wydawało się, że mecz został rozstrzygnięty.
Hammarby jednak nie powiedziało ostatniego słowa. Zespół prowadzony przez Gustava Davidssona i Henrika Momatsa Norena (obaj po 6 bramek) rozpoczął imponujący powrót do gry. Fantastyczny gol Richarda Hanischa - efektowne uderzenie z przewrotki - sprawił, że przy stanie 23:24 hala eksplodowała entuzjazmem.
Grøtta przechyla szalę zwycięstwa
Końcówka zamieniła się w prawdziwą bitwę nerwów. Hammarby miało kilka okazji do wyrównania, ale szczęście tym razem nie dopisało gospodarzom. W kluczowym momencie swoją klasę pokazał Truls Grøtta. Norweg, mimo że był mocno kryty przez obronę Hammarbyu przez cały mecz, w decydujących minutach strzelił dwie niezwykle ważne bramki. To właśnie jego trafienie na 28:26 uciszyło dopingujących kibiców i przypieczętowało zwycięstwo Sävehofu.
Drużyna z Partille prowadzi teraz w serii 1:0. Rewanż odbędzie się 7 kwietnia na Partille Arena, gdzie Sävehof będzie miał okazję zamknąć serię i awansować do półfinału.
Źródło: handbollskanalen.se
