„Wolę mieć sukces w naszej obronie niż zdobyć dziesięć goli" – te słowa kapitana Sportingu Clube de Portugal Salvadora Salvadora najlepiej oddają jego podejście do piłki ręcznej. Szczególnie istotne jest słowo „naszej".
„Po prostu staram się dawać na parkiecie wszystko. Jestem facetem, który bardzo czuje grę od środka. Dbam o wszystkie elementy, które gra mi daje. Zazwyczaj skupiam się głównie na obronie, bo nasza drużyna tego potrzebuje" – mówi Salvador. „Potrafię też strzelać gole, pomagam trochę w ataku. Po prostu biorę to, co daje mi gra, wkładam w nią cały wysiłek, staram się cieszyć każdym meczem i dobrze się bawić".
„Robić hałas naszym nazwiskiem"
Choć jest wszechstronnym zawodnikiem, Salvador kojarzy swoją rolę przede wszystkim z obroną. W styczniu został wybrany najlepszym obrońcą Mistrzostw Europy 2026.
„To było jak sen. Gdy dorastasz, oglądając wielkie nazwiska i wielkich zawodników na tym etapie rozgrywek, a potem sam tam docierasz i radzisz sobie świetnie – to naprawdę niesamowite" – mówi 24-latek, by zaraz wrócić do tematu drużyny. „Ale myślę, że jako kolektyw Portugalia bardzo rośnie od dwóch, trzech, czterech lat. Gramy twarzą w twarz z każdą ekipą. Wygraliśmy z Danią, wygraliśmy z Hiszpanią, wygraliśmy niemal ze wszystkimi wielkimi zespołami".
„Myślę, że ten wzrost Portugalii pomaga indywidualnym zawodnikom, takim jak ja, jak Martim [Costa], jak Kiko [Francisco Costa] – wszystkim, którzy się pojawiają i robią hałas tym nazwiskiem. To efekt pracy kolektywnej w Portugalii – w klubie i w reprezentacji. Uważam, że nasze nazwiska są związane z sukcesem Portugalii. Dla mnie to naprawdę niesamowite. Otrzymanie tego trofeum to był jak sen".
„Chcę po prostu nie stracić gola"
Salvador zazwyczaj gra w środku bloku obronnego Sportingu i reprezentacji Portugalii, choć potrafi grać też na innych pozycjach.
„Zależy od meczu, od strategii, ale normalnie gram więcej w środku jako numer cztery" – wyjaśnia. „Mogę grać też jako numer pięć lub dwa – zależy od gry, od naszego zespołu, od innych czynników".
„To zależy od zawodnika, drużyny i momentu. Możemy myśleć o wielu rzeczach, ale przede wszystkim po prostu nie chcę stracić gola. Staram się pomóc bramkarzom i drużynie, żeby stracić jak najmniej bramek, a zdobyć więcej niż przeciwnik. Jeśli uda nam się przejąć piłkę, odzyskać ją – doskonale. Jeśli nie i stracimy gola, to staramy się poprawić" – tłumaczy.
„Nie jestem facetem całkowicie agresywnym. Nie dostaję wielu kar dwóch minut. Nie mam też w karierze wielu czerwonych kartek. Po prostu staram się być mądry. Czytać zawodników. Dużo studiuję przed każdym meczem – zawodników, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć, tych, którzy normalnie grają przeciwko mnie".
„Naprawdę interesuję się analizą"
Każdy zawodnik ma inne podejście do analizy przedmeczowej. Salvador uważa, że wysiłek wkładany przed meczami, szczególnie w studium rywali, jest kluczem do jego rozwoju.
„Naprawdę interesuję mnie analiza. Bardzo zależy mi na tym, żeby pracować coraz lepiej. Staram się poprawiać w sytuacjach jeden na jeden, w przejęciach, blokach – wszystkim, co obrońca może robić" – wyjaśnia. „Jestem po prostu facetem, który stara się być mądry w obronie. Analizuję wszystkich zawodników, przeciwko którym gramy, i współpracuję z zespołem".
Z czasem wiedza o każdym zawodniku i drużynie naturalnie rośnie, budując w umyśle Salvadora bank informacji. Do tego dodaje analizę przed każdym meczem.
„Mamy normalnie wideo w klubie, analizujące wszystko, co przyniesie nam następny mecz. Lubię studiować indywidualnych zawodników. Na przykład jeśli zagramy teraz przeciwko Aalborgowi – staram się przestudiować wszystkich zawodników pierwszej linii, z którymi będziemy grać, zobaczyć, co robią najczęściej, jakie mają zwyczaje, co lubią. To normalna rzecz, którą staram się robić – poznać każdego gracza, z którym zagramy, każdy zespół, przeciwko któremu zagramy. A potem, w zależności od zawodnika, próbuję robić różne rzeczy i lepiej przygotować się na mecz z nimi" – mówi Salvador.
„Wie, co mogę zrobić i co muszę poprawić"
Jedna rzecz nigdy się u Salvadora nie zmieniła – jego zespół. Jest w Sportingu od czasów juniorskich, trafił tam w wieku 13 lat. Do pierwszej drużyny awansował w sezonie 2019/20 i poza krótkim okresem wypożyczenia zawsze grał w klubie, który go ukształtował.
Od lat współpracuje też z tymi samymi trenerami. W reprezentacji Paulo Pereira prowadzi zespół od czasu przed debiutem Salvadora na Mistrzostwach Europy 2022. Ricardo Costa jest głównym trenerem Sportingu od 2021 roku. To dla Salvadora ogromny atut.
„Z Ricardo pracuję już chyba piąty rok, więc naprawdę dobrze go znam. On mnie też naprawdę dobrze zna – wie,
Źródło: eurohandball.com
