Mecz w zmiennym tempie rozpoczął się obiecująco dla gospodarzy. Pierwszy gol zdobył rozgrywający Grégoire Plat efektownym schwenkerem, na co odpowiedział Drevy Paschal. W bramce Saint-Raphaël Alexandre Demaille zapowiedział udany wieczór, broniąc dwa rzuty z bliskiej odległości od Egermanna.
Obrony górą w pierwszej połowie
Początkowa faza spotkania należała do defensyw obu drużyn. Denis Serdarevic w bramce Sélestat dorównywał swojemu raphaëlowskiemu odpowiednikowi. Atak gości szybko się zatarł, co pozwoliło drużynie z Var na pierwsze przełamanie (8:6 w 18. minucie).
Serdarevic dwukrotnie obronił rzuty karne wykonywane przez Paschala, dzięki czemu jego zespół doprowadził do remisu 9:9 w 22. minucie. Gra miała rwany charakter, z powolnymi atakami pozycyjnymi i niewielką liczbą szybkich kontr. Pedro Portela, bezbłędny w wykończeniu akcji (4/4), zakończył pierwszą połowę pięknym podaniem na skrzydło – Saint-Raphaël prowadził 13:12.
Sergio Perez nie do zatrzymania
Po zmianie stron Demaille kontynuował świetną grę, tym razem broniąc rzut Oreste Vescovo z prawego skrzydła (15:13 w 35. minucie). Serdarevic także był w doskonałej formie – początek drugiej części to prawdziwy pojedynek bramkarzy.
Gospodarze odskoczyli na bezpieczną odległość, ale potem zasnęli i Sélestat doprowadził do wyrównania 19:19 w 45. minucie. Goście po raz kolejny zmarnowali jednak sytuacje w przewadze liczebnej. Jonathan Mapu przywrócił dwubramkowe prowadzenie Saint-Raphaël, zdobywając przy okazji swojego 400. gola w Starligue (23:21 w 48. minucie).
Kontuzja Vinatiera pogarsza sytuację Sélestat
Podopieczni Benjamina Braux prowadzili nawet czterema trafieniami, ale Alzatczycy, podbudowani podwójną paradą Leo Villaina przy rzucie karnym, wrócili do gry (26:25 w 54. minucie).
Dla Sélestat dodatkowym ciosem okazała się kontuzja Toma Vinatiera, który opuścił boisko z prawdopodobnym urazem prawego barku. Lista absencji po stronie gości była już wcześniej pokaźna (Tony Mendy, Steven George Baltyde i Hugo Van Ee), więc uraz kluczowego rozgrywającego to kolejny cios dla drużyny z Alzacji.
Po drugiej stronie parkietu Sergio Perez rozegrał świetne spotkanie (9 bramek, 8 asyst), udawało mu się praktycznie wszystko, a obrona rywali nie miała na niego pomysłu. Saint-Raphaël wygrało ostatecznie 31:28.
To zwycięstwo pozwala ekipie z Var wciąż wierzyć w europejskie puchary. Sélestat natomiast zanotowało dziewiątą porażkę z rzędu, mimo 14 obron Serdarevica.
Źródło: handnews.fr
