Choć obie ekipy miały już zapewniony udział w grupie mistrzowskiej, stawka była niemała. Piotrkowianki mogły umocnić swoją trzecią pozycję, gospodyniom zaś zwycięstwo dawało awans aż o dwa miejsca w tabeli – z szóstego na czwarte. I właśnie takim scenariuszem zakończyło się to niezwykle emocjonujące starcie.
Nieskuteczność i świetne bramkarki
Początek meczu upłynął pod znakiem defensywy. Pierwsze pięć minut to prawdziwa strzelecka pustka – obie drużyny stawiały przede wszystkim na szczelność w obronie. Bramkarki po obu stronach prezentowały się znakomicie, skutecznie gasząc kolejne próby rywalek. Po przerwie w impasie to Koszalin złapał rytm, co otworzyło drogę do bramek także przyjezdnym.
Do przerwy trwała niezwykle wyrównana batalia. Dwa razy w pierwszej połowie udawało się którejś z ekip oddalić na dwa gole (3:5 w 10. minucie oraz 9:7 w 25.), ale każdorazowo rywalki błyskawicznie odpowiadały. Do szatni przy minimalnym prowadzeniu 12:11 schodziły koszalinianki.
Punkt za punktem aż do ostatniej sekundy
Druga odsłona to absolutne lustrzane odbicie pierwszej – remis gonił remis, żadna ze stron nie potrafiła wyrwać się na bezpieczną przewagę. Trudno było uwierzyć, że to ta sama Piłka Ręczna Koszalin, która jesienią przegrała z Piotrcovią aż 21:32. Tym razem gospodynie grały pewnie i odważnie.
Kiedy zegar wskazywał ostatnią sekundę, na tablicy widniał wynik 24:24. Wszyscy szykowali się już na loterię rzutów karnych, ale sędziowie podyktowali jeszcze rzut wolny dla gospodarzy. Do piłki podeszła doświadczona Hanna Rycharska i zachowała lodowate zimne nerwy – jej trafienie dało Koszalinowi sensacyjne zwycięstwo i awans w tabeli.
Kapitanka z lodowatymi nerwami
„Podeszłam do tego rzutu pewnie, tym bardziej, że już kiedyś mi się coś takiego udało, chyba w meczu z JKS Jarosław. Myślę, że ta pewność była kluczowa" – wyjaśniała po meczu Rycharska, która zdobyła w tym spotkaniu osiem bramek.
Kapitan Piłki Ręcznej Koszalin nie kryła dumy z osiągnięcia całego zespołu: „Sezon jeszcze się nie skończył, ale już mogę powiedzieć, że jestem dumna z tego co w nim zrobiłyśmy. Na początku rozgrywek obawiałyśmy się, że możemy trafić do grupy spadkowej, tym bardziej jestem dumna z całego zespołu i mam nadzieję, że nasze mecze do końca będą wyglądały już tylko dobrze. Do każdego podchodzimy pełne woli walki".
Porażka, która boli najbardziej
Po drugiej stronie parkietu panowało zrozumiałe rozczarowanie. „Przegraliśmy w najgorszy możliwy sposób. Trudno mi cokolwiek więcej powiedzieć od razu po meczu. Taka porażka chyba najbardziej boli. Na pewno zabrakło nam dziś trochę skuteczności. Miałyśmy dużo sytuacji stuprocentowych, ale rzucałyśmy w bramkarkę i myślę, że to miało decydujący wpływ na to, że dzisiaj przegrałyśmy" – podsumowała Lucyna Sobecka z Piotrcovii.
Piłka Ręczna Koszalin – KRASOŃ MKS Piotrcovia 25:24 (12:11)
Koszalin: Mai Gomaa, Alicja Klarkowska – Hanna Rycharska 8, Sara Kovarova 6, Elif Aydin 4, Jelena Knezevic 2, Ivana Arsenievska 2, Beata Naumczyk 1, Jagoda Lasek 1, Oleksandra Furmanets 1, Patrycja Jura, Nicola Żmijewska.
Piotrcovia: Antonina Ceślak, Karolina Sarnecka – Romana Roszak 7, Sara Szczukocka 5, Lucyna Sobecka 4, Oliwia Domagalska 2, Natalia Pankowska 2, Gabriela Haric 1, Patrycja Królikowska 1, Daria Grobelna 1, Marcelina Polańska 1, Patrycja Noga, Paulina Masna.
Źródło: superligakobiet.pl

