Reklama
Zagranica

Roberts: „Czasem celowo się denerwuję, bo wiem, że to mi pomaga"

Autor: Radosław Ratajczyk19 wyświetleń
Roberts: „Czasem celowo się denerwuję, bo wiem, że to mi pomaga"

Jamina Roberts, 35-letnia rozgrywająca Ikast Håndbold i rekordzistka szwedzkiej kadry pod względem występów, opowiada o swojej drodze w piłce ręcznej – od lat spędzonych na ławce rezerwowych po tytuł mistrzyni w EHF Champions League Women. W najnowszym odcinku cyklu „Piłka ręczna moimi oczami" Szwedka zdradza, jak wykorzystuje emocje w grze i dlaczego asysta jest równie ważna jak gol.

Reklama

Jamina Roberts to zawodniczka z wieloma trofeami zarówno indywidualnymi, jak i drużynowymi. Zdobywczyni tytułu w EHF Champions League Women w sezonie 2022/23 z Vipers Kristiansand, srebrna i brązowa medalistka mistrzostw Europy (2010 i 2014), dziś gra na pozycji lewej rozgrywającej w Ikast Håndbold.

Lata na ławce uformowały charakter

Początki w reprezentacji Szwecji nie były łatwe. Roberts przez pięć, sześć lat pełniła rolę rezerwowej – wchodziła na parkiet w trudnych sytuacjach, bez ustalonego schematu gry.

„Myślę, że ta rola przyszła naturalnie. Byłam młoda, weszłam niemal z boku. Nawet nie wiedziałam, że zbliżają się mistrzostwa. Kiedy dostałam powołanie, byłam zaskoczona. Oczywiście byłam jokerem. Na początku myślałam, że to fajne. Naprawdę mi się podobało – wchodzisz i próbujesz zrobić swoje. Ale potem miałam tę rolę przez jakieś pięć lat i już nie uważałam, że to takie miłe" – wspomina Roberts.

„To ukształtowało mnie mentalnie. Nie tyle na boisku, bo prawie na nim nie byłam. Naturalne jest, że młoda zawodniczka siedzi na ławce, ale w końcu poczułam frustrację. To było pięć, sześć lat. Myślę jednak, że to mnie wzmocniło psychicznie. Nauczyłam się doceniać większą rolę, którą mam teraz. Wiem, że jest różnica między rolami i że masz inne zadania w zależności od tego, jaką rolę pełnisz" – dodaje.

Gra dla innych, nie tylko dla siebie

Z biegiem lat Roberts nie tylko rozwinęła swoje umiejętności strzeleckie, ale przede wszystkim nauczyła się budować akcje dla innych.

„Potrafię dobrze wywrzeć presję na obronie, żeby ktoś inny miał lepszą sytuację. Lubię grać ze strzelcami, bo kiedy wywołuję presję, obrona zazwyczaj schodzi nisko. Wtedy strzelec może oddać rzut. To też jest ważne. Nie można grać tylko dla siebie. Trzeba rozumieć, że jesteś ważna dla reszty zespołu albo dla zawodniczki obok ciebie, na przykład skrzydłowej" – mówi Roberts.

„Miałam najlepszą przyjaciółkę na lewym skrzydle, kiedy zaczynałam grać w piłkę ręczną, i chciałam do niej podawać. Myślę, że to coś, co zawsze robiłam. Jestem trochę z tego dumna, bo nie sądzę, żeby było wielu rozgrywających, którzy grają na skrzydłową. Myślę, że skrzydłowe to doceniają" – dodaje 35-latka.

W najlepszych momentach w ogóle nie myślę

Roberts przyznaje, że decyzje w ataku podejmuje w ułamku sekundy – i najlepiej wychodzi jej to wtedy, gdy w ogóle nie myśli.

„W najlepszych momentach w ogóle nie myślę. To przychodzi naturalnie. Kiedy tak nie jest, staram się myśleć o pracy nóg, zanim wykonam zwód – nie można stać w miejscu. Czasem też podejmuję decyzję wcześniej, na przykład: następna akcja – strzelam. Wtedy czasem to robię, bo inaczej mogę zapomnieć. A kiedy już podjęłam tę decyzję, łatwiej mi też zobaczyć inną opcję. Ale w dobry dzień w ogóle nie myślę" – wyjaśnia.

Czasem celowo się denerwuję

Roberts nigdy nie ukrywała emocji na parkiecie. Intensywność to część jej gry – choć nauczyła się, gdzie postawić granicę.

„Nie wiem, czy jestem taka spokojna. Nie denerwuję się zbyt często, może raz w roku. Ale kiedy gram, mój temperament na boisku nie jest spokojny. I myślę, że mi to pomaga. Kiedyś mówiłam, i inni też to mówili, że jestem lepsza, kiedy jestem wkurzona. Więc czasem staram się zdenerwować, bo wiem, że mi to pomaga".

„To jest za dużo, kiedy dostaję dwie minuty za bycie niegrzeczną albo po prostu za to, że przesadziłam. Bo czasem frustruję się czymś i wtedy się to wyrywa na sędziego albo mówię coś, czego nie każdy docenia. Kiedy dostaję karę, drużyna jest karana, bo to ja przesadziłam. Ale prawie nigdy to się nie zdarza, powiedziałabym. Nauczyłam się to kontrolować. Czuję, że jest granica" – zaznacza Roberts.

Rada dla młodych: bądźcie cierpliwi

Patrząc wstecz, Roberts ma jasną radę dla młodszych zawodniczek.

„Zaakceptujcie naturalną drogę. Nie możecie oczekiwać, że będziecie grać 60 minut, mając 20 lat. Są lata, w których też musicie obserwować i uczyć się od innych. Nie stresujcie się. Wasz czas przyjdzie. Zmarnujecie o wiele więcej rzutów, niż zdobędziecie bramek. Spróbujcie skupić się na tym, żeby czuć się dobrze, bo jeśli będziecie się stresować wszystkim, to nie będzie dobre".

„Musiałam pracować mentalnie, kiedy byłam młodsza. Forma fizyczna jest ważna, ale to nie tylko to. Jeśli nie potrafisz poradzić sobie z presją albo z tym trybem życia, będzie ciężko. Jeśli czujesz,

Źródło: eurohandball.com

💬 Dyskutuj na ten temat w naszym #HydePark

Dołącz do rozmowy, podziel się swoją opinią i poznaj innych fanów piłki ręcznej!

Przejdź do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Polecane
Ładowanie...