To będzie wyjątkowy powrót dla doświadczonego szwedzkiego szczypiornisty. Richard Hanisch, który w swojej karierze grał w sześciu szwedzkich klubach elitarnych oraz zbierał doświadczenia w Niemczech i Norwegii, zdecydował się na sentymentalny ruch.
– To będzie mój ostatni taniec. Gdy pojawiła się ta możliwość, od razu poczułem, że to byłaby świetna sprawa, żeby wskoczyć w to na końcu kariery. Teraz tylko pełen gaz do przodu – powiedział Hanisch na oficjalnej stronie klubu.
Ma wzmocnić rotację kadry
35-latek nie ukrywa, że jego rola w Hammarby będzie przede wszystkim wspierająca. Doświadczony rozgrywający ma dać oddech podstawowej szóstce i zapewnić jakość w szerszej rotacji.
– Chcę wejść do zespołu i zacząć prezentować się na dobrym poziomie stosunkowo szybko. Podstawowa szóstka jest cholernie dobra, ale czasem potrzebują odpoczynku i właśnie wtedy mogę wejść i pomóc – wyjaśnił Hanisch.
Ekonomia zdecydowała o transferze
Przenosiny z Eskilstuny Guif do Hammarby nastąpiły w ekspresowym tempie. Jak przyznają lokalne media, za szybkim transferem stoją względy finansowe – Guif musiało zmniejszyć koszty prowadzenia drużyny.
Dla Hanischa powrót do Hammarby to zamknięcie pewnego kręgu. To właśnie w tym klubie 13 lat temu stawiał ostatnie kroki przed wyjazdem za granicę i przygodą w zawodowym handbollu poza Szwecją.
Klub wierzy w powtórkę sukcesu
Władze Hammarby nie ukrywają zadowolenia z pozyskania doświadczonego gracza. Kalle Matsson, dyrektor generalny Hammarby Handboll, widzi w tym transferze same plusy.
– Richard szybko przystosuje się do naszego stylu gry i pomoże nam utrzymać wysoki poziom przez resztę sezonu. Znam go dobrze, to facet, który świetnie wpasuje się w grupę i polubi atmosferę, jaką tu mamy. Mam nadzieję, że czeka go udana wiosna i że powtórzy sukces z poprzedniego pobytu w Hammarby – powiedział Matsson.
Źródło: handbollskanalen.se

