Dwa zespoły bez punktów - jeden wychodzi z dołka
Na parkiet wyszły dwie drużyny, które po dwóch kolejkach nie zdobyły jeszcze ani punktu. Obie pokazywały niezłą piłkę, ale brakowało im szczęścia lub skuteczności w decydujących momentach. Tym razem na wygraną zapracowali Löwen - i to właśnie dlatego, że w końcówce nie dali się ponieść emocjom.
Späth kontra Rudeck - pojedynek bramkarzy rozstrzygnął mecz
Kluczem do wyniku był pojedynek między słupkami. David Späth popisał się 12 paradami i w drugiej połowie wyrósł na prawdziwego lidera drużyny z Mannheim. Po drugiej stronie Christopher Rudeck (11 parad) przez długi czas trzymał Bergischen HC w grze i bez niego przegrana byłaby znacznie wyższa. Jednak w końcówce to Späth miał ostatnie słowo.
W ataku najskuteczniejszym zawodnikiem gości był Baijens z siedmioma golami. W szeregach BHC wyróżnili się Julian Fuchs i Fynn Hangstein - obaj po sześć trafień, przy czym Hangstein był pewny również z siedmiometrów.
Emocje od pierwszej do ostatniej minuty
Bergischer HC lepiej wszedł w mecz - przy stanie 5:3 gospodarzom szła kombinacyjna piłka. Potem jednak nastąpiło blisko dziesięć minut bez gola, a Löwen odskoczyło na 8:5. Goście pewnie rozgrywali piłkę przez Baijensa, Haukura Thrastarssona i Jacoba Lassena, trafiając z różnych pozycji. Do przerwy utrzymali prowadzenie 14:13.
Po zmianie stron Späth znów dał Löwen oddech - seria jego interwencji pozwoliła gościom odskoczyć na cztery bramki (18:14). Ale BHC, napędzany przez własnych kibiców, nie odpuszczał. Fuchs i Steinhaus poprowadzili efektowny odwrót, a przy 22:20 gospodarzom po raz pierwszy udało się wyjść na prowadzenie.
Czerwona kartka przesądziła losy meczu
Przełom nastąpił w 49. minucie - Bergner ujrzał czerwoną kartkę i BHC zaczął się sypać. Kentin Mahé wyrównał z rzutu karnego (22:22), Baijens dał Löwen przewagę, a po kolejnych golach - na 25:23 i 26:23 (znów Mahé z siedmiu metrów) - goście złapali bezpieczną poduszkę. Rudeck co prawda obronił jeszcze jednego karnego, ale to było za mało.
Kolejna czerwona kartka - tym razem dla Timmermeistra - dała BHC ostatnią iskierkę nadziei przy 24:27. Becher i Babarskas skrócili na 26:27, ale wyrównanie już nie padło.
Tom Bergner po meczu powiedział wprost: „Zostawiliśmy na parkiecie wszystko, co mieliśmy. Z przodu może trochę się potknęliśmy, ale nie mamy sobie nic do zarzucenia."
Dla Arona Seesinga był to powrót do dawnego klubu. Rozgrywający, który wykonał dużo roboty w obronie, był wyraźnie wzruszony: „Jestem bardzo dumny z tej drużyny. Razem to zrobiliśmy."
Tabela i kolejne mecze
Rhein-Neckar Löwen po tym zwycięstwie mają 2:4 punktów i awansowali na 13. miejsce. Bergischer HC z bilansem 0:6 pozostaje na ostatniej pozycji po trzech porażkach z rzędu.
- Löwen zagrają u siebie w piątek, 11 września, z HBW Balingen-Weilstetten
- Bergischer HC wyjedzie w niedzielę, 13 września, na mecz do HC Erlangen
Statystyki meczu
Bergischer HC - Rhein-Neckar Löwen 26:27 (13:14)
BHC: Rudeck (11 parad); Hangstein 6/2, Fuchs 6, Steinhaus 5, Becher 4, Babarskas 2, Hilding 1, Wasielewski 1, Bergner 1
Löwen: Späth (12 parad); Baijens 7, Thrastarson 5/1, Mierzwa 4, Mahé 3/3, Kohlbacher 3, Lassen 2, Timmermeister 1, Steinhauser 1, Aspenbäck 1
Najlepsi zawodnicy: Julian Fuchs (HPI 81) / Niclas Mierzwa (HPI 82)
Kary 2-minutowe: 3 (BHC) / 5 (Löwen)
Źródło: opel-hbl.de





