Sezon zasadniczy Proligue zbliża się ku końcowi, a walka o najwyższe pozycje staje się coraz bardziej zacięta. 24. kolejka przyniosła szereg istotnych rozstrzygnięć, które mogą mieć kluczowe znaczenie w nadchodzących tygodniach.
Derby zakończone remisem
Głównym punktem kolejki było derby departamentu Val-de-Marne między Ivry a Créteil – dwoma byłymi zespołami Starligue. Początek meczu należał do gości, którzy szybko objęli prowadzenie, zmuszając Thibault Vaquerina do wzięcia czasu w 10. minucie przy stanie 3:7. Créteil kontrolował przebieg pierwszej połowy, schodząc na przerwę z trzybramkowym prowadzeniem (14:17).
Po zmianie stron gospodarze szybko wrócili do gry – wyrównanie autorstwa Longerinasa padło w 39. minucie (22:22). Rozpoczęła się niezwykle wyrównana końcówka, w której żadna ze stron nie potrafiła się oderwać. Toke Schroder (6/7 oraz 8 asyst) zmarnował rzut karny na minutę przed końcem, który mógł dać jego drużynie dwubramkowe prowadzenie. Sytuację wykorzystał Mario Lopez, zdobywając swojego dziesiątego gola na dziesięć sekund przed końcową syreną. Ostatni atak Ivry zakończył się niecelnym podaniem – mecz zakończył się podziałem punktów 31:31.
Pau-Billère umacnia się na czele
Remis Ivry był na rękę liderowi – Pau-Billère. W wyjazdowym spotkaniu z Saintes ekipa z Bearn musiała ciężko pracować w pierwszej połowie, by wypracować niewielką przewagę (14:16). Początek drugiej odsłony był jednak zdecydowanie lepszy w wykonaniu gości, którzy odjechali na sześć bramek (19:25, 44'). Lider musiał się jeszcze napocić w końcówce, ale ostatecznie wygrał 37:33.
Saran z udanym rewanżem, Caen dogania czołówkę
Po frustrującej porażce z poprzedniego tygodnia Saran musiał zrehabilitować się przed własną publicznością w meczu z Valence. Choć pierwsze piętnaście minut było wyrównane (11:11, 18'), gospodarze urządzili sobie prawdziwą strzelnicę, wykorzystując fatalną grę gości, którzy stracili w sumie 13 piłek. Do przerwy różnica wynosiła aż osiem bramek (21:13). W drugiej połowie Saran pewnie kontrolował przebieg spotkania, wspierany przez dziesięć trafień Luki Radovicia. Zwycięstwo 35:27 pozwala zespołowi zbliżyć się na dwa punkty do podium.
Na trzeciej pozycji plasuje się obecnie Caen, który podejmował Angers. Wikingowie weszli w mecz z impetem, szybko budując komfortową przewagę (8:3, 11'). Adam Gnago był bezbłędny w ofensywie (7/7 oraz 8 asyst), a Milos Mocevic błyszczał w bramce (14 obron, skuteczność 36%). Po kontrolowanym od pierwszej do ostatniej minuty spotkaniu Caen wygrał 37:31 i dogonił Ivry w tabeli.
Pontault traci punkty, Cherbourg wspina się w górę
Pontault-Combault niespodziewanie zatrzymał się u siebie w starciu z Besançon. Po wyrównanej i nerwowej pierwszej połowie (17:17) drużyna z regionu paryskiego oderwała się na początku drugiej (23:19, 43'). Bramkarz gości Clément Franck (15 obron, skuteczność 34%) stanął jednak na wysokości zadania i poprowadził swój zespół do odrobienia strat, a następnie do objęcia prowadzenia w końcówce (28:30, 56'). Baptiste Briet (6 bramek i 5 asyst) wydawało się, że wyrwał zwycięstwo na 15 sekund przed końcem, ale Virgile Pinchot doprowadził do remisu w ostatniej akcji meczu. Podział punktów 31:31 sprawił, że Pontault spadł na piąte miejsce.
Po efektownym zwycięstwie w Créteil tydzień wcześniej Cherbourg potwierdził dobrą formę, wygrywając z Sarrebourg 25:22. W wyrównanym spotkaniu, w którym zabłysnęli bramkarze, Violets odjechali rywalom w ostatnim kwadransie. Zespół z Normandii zajmuje siódme miejsce, ale ma do rozegrania jeszcze dwa zaległe mecze, w tym wtorkowy pojedynek z Saran.
W ostatnim spotkaniu kolejki Massy pokonał na wyjeździe Frontignan 35:32. Zwycięstwo pozwoliło drużynie wspiąć się na 13. pozycję, wyprzedzając Sarrebourg.
Źródło: handnews.fr
