Beniaminek szwedzkiej drugiej ligi – Redbergslids IK – przeżywa udany sezon sportowy, ale katastrofalny pod względem finansowym. Jak ujawnia portal Handbollskanalen, klub ma ujemny kapitał własny wynoszący co najmniej 3,5 miliona koron szwedzkich, co praktycznie uniemożliwia otrzymanie licencji na grę w Handbollsligan.
Regulamin bez litości
Problem tkwi w zapisach regulaminowych szwedzkiej federacji. Według nieoficjalnych informacji kluby z Herrallsvenskan muszą wykazać się dodatnim kapitałem własnym na dzień 31 grudnia – czyli cztery miesiące przed zamknięciem ksiąg rachunkowych. Redbergslids IK tego warunku nie spełnia.
– Wydaje się, że kluby z drugiej ligi muszą mieć pozytywny kapitał własny na 31 grudnia, ale nie otrzymaliśmy ani potwierdzenia, ani dementi ze strony Komisji Ligowej – mówi Tony Larsson, dyrektor klubu RIK.
Larsson potwierdził, że zadłużenie klubu wynosi co najmniej 3,5 miliona koron, a w rzeczywistości może być jeszcze wyższe. Zaznaczył jednak, że większość długów to pożyczki od "życzliwych przyjaciół i kredytodawców", co daje nadzieję na wynegocjowanie korzystnych rozwiązań.
Krytyka systemu finansowania
Dyrektor Redbergslids ostro krytykuje obecny system wymagań finansowych wobec klubów z drugiego poziomu rozgrywkowego.
– Zasadniczo pozytywnie oceniamy istnienie przepisu o dodatnim kapitale własnym, ale kwestionujemy konieczność jego spełnienia cztery miesiące przed zamknięciem roku obrachunkowego. Uważamy, że kluby powinny mieć czas do końca roku budżetowego, zwłaszcza jeśli posiadają realistyczny plan naprawy finansów – argumentuje Larsson.
Jak dodaje, kluby z Herrallsvenskan nie otrzymują praktycznie żadnych pieniędzy od federacji, co sprawia, że spełnienie rygorystycznych wymogów finansowych jest niezwykle trudne.
– To ogranicza kluby z drugiej ligi do funkcjonowania przy minimalnych środkach, co utrudnia budowanie silnych składów i zdrowej ekonomii. Ciągle żyje się w strachu przed ujemnym kapitałem własnym. Nie sądzę, by to służyło rozwojowi piłki ręcznej – ocenia szef RIK.
Droga powrotna po spadku
Mimo wszystko Larsson podkreśla postępy w naprawie finansów klubu. Gdy Redbergslids spadł z Handbollsligan, ujemny kapitał wynosił około dziewięciu milionów koron.
– Odbyliśmy świetną podróż naprawczą. Zahamowaliśmy koszty i wydatki. W zeszłym roku osiągnęliśmy 500 tysięcy koron nadwyżki, a w tym roku zmierzamy ku rekordowemu zyskowi – zapewnia dyrektor klubu.
Zawodnicy już wiedzą
Według informacji Handbollskanalen, zawodnicy Redbergslids zostali już poinformowani, że licencja najprawdopodobniej nie zostanie przyznana, co oznacza pozostanie w Herrallsvenskan również w przyszłym sezonie.
Larsson potwierdza, że trener Mikael Franzén rozmawiał z drużyną, podkreślając jednak, że była to dyskusja oparta na hipotezie, ponieważ ostateczna decyzja Komisji Ligowej jeszcze nie zapadła. Klub chce być transparentny wobec swoich zawodników w tej niepewnej sytuacji.
Źródło: handbollskanalen.se

