Piątkowe spotkanie 23. kolejki Orlen Superligi mężczyzn w Ostrowie zestawiło ze sobą zespoły o zupełnie odmiennych celach sezonowych. Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski, walcząca o kolejny medal, mierzyła się z KS Lotto Puławy, które toczą walkę o pozostanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Gospodarze od początku dyktowali warunki
Zespół prowadzony przez Kima Rasmussena błyskawicznie narzucił własny rytm gry. Już po pierwszych dziesięciu minutach tablica wyników pokazywała wynik 8:4 dla gospodarzy. Drużyna z Puław starała się nie pozwolić rywalom na dalsze odskakiwanie i utrzymywała się w grze, pokazując zaangażowanie w postaciach Krzysztofa Komarzewskiego oraz Andrei Petkovskiego. Ostrowianom udało się jednak zachować kilkubramkową przewagę i bez większego stresu kontrolować sytuację na parkiecie, kończąc pierwszą połowę prowadzeniem 18:13.
Druga część to całkowita dominacja
Wszelkie nadzieje gości na korzystny obrót wydarzeń rozwiały się w 45. minucie, kiedy różnica wzrosła do dziesięciu trafień (28:18). Rebud KPR Ostrovia systematycznie zwiększała przewagę nad kompletnie zdezorientowanym rywalem, który po przerwie zdołał umieścić piłkę w siatce zaledwie dziesięć razy. Znaczący wpływ na bezradność puławian miał Kacper Ligarzewski, którego interwencje były skuteczne w 44 procentach.
Trzecia pozycja w tabeli dla Ostrovii
Końcowy wynik 38:23 przypieczętował komplet punktów dla gospodarzy i ich awans na trzecie miejsce w ligowej klasyfikacji. Warto zaznaczyć, że w bieżącym roku szczypiorniści z Ostrowa Wielkopolskiego ulegali wyłącznie dwóm ekipom: Orlen Wiśle Płock oraz Industrii Kielce, co podkreśla ich wysoką formę w rozgrywkach.
Źródło: sportowefakty.wp.pl
