Rebecca Nilsson powróciła na parkiet w meczu Skuru przeciwko VästeråsIrsta, występując już pod wodzą poszerzonego sztabu szkoleniowego – do trenera Magnusa Oscarssona Södera dołączyła jako asystentka Emelie Lundin. Mimo tych zmian bramkarka podjęła decyzję o odejściu z klubu po zakończeniu obecnych rozgrywek.
Brak długoterminowego rozwiązania
W rozmowie z lokalną gazetą Nacka Värmdö Posten Nilsson wyjaśniła, że zmiany wprowadzone przez klub nie są dla niej wystarczające.
– W mojej ocenie nie jest to rozwiązanie, które mogłoby funkcjonować w dłuższej perspektywie – napisała bramkarka do redakcji.
Nilsson otwarcie przyznała, że konflikt dotyczył jej oceny stylu prowadzenia zespołu przez głównego trenera.
– Chodzi o zachowania, które są niedopuszczalne niezależnie od pełnionej funkcji, ale szczególnie w roli lidera – dodała zawodniczka.
Trener potwierdza problemy
Magnus Oscarsson Söder również odniósł się do sytuacji. Szkoleniowiec potwierdził, że konflikt z drużyną narastał od początku sezonu, a jego kulminacja nastąpiła jesienią.
– Wraz z klubem zauważyliśmy ten problem i podjęliśmy odpowiednie kroki we wrześniu oraz w grudniu. Dla pozostałych zawodniczek te działania okazały się wystarczające, ale nie dla Rebecki. Postanowiłem patrzeć w przyszłość i robić wszystko, aby spełnić oczekiwania drużyny i osiągnąć wspólnie wyznaczony cel – wyjaśnił trener.
Nilsson zawiesiła wcześniej swoją grę dla Skuru w formie protestu, wielokrotnie sygnalizując problemy w środowisku pracy. Teraz, po powrocie na parkiet, będzie grała tylko do końca sezonu, po czym rozstanie się z klubem za obopólną zgodą.
Źródło: handbollskanalen.se
