Śląsk Wrocław to bez wątpienia obok AZS AGH Kraków jedna z największych niespodzianek tegorocznej edycji Pucharu Polski. Drużyna z Ligi Centralnej konsekwentnie eliminuje rywali z najwyższej klasy rozgrywkowej. W drugiej rundzie wrocławianie w dramatycznym meczu pokonali MKS Zagłębie Lubin 34:33, a w 1/8 finału nie pozostawili złudzeń faworyzowanym KS Azoty-Puławy, wygrywając 30:24. Co istotne, puławianie przyjechali do Wrocławia w bardzo mocnym składzie, z reprezentantami Rumunii, Ukrainy i Polski w kadrze. Choć do przerwy gospodarze przegrywali 14:17, po zmianie stron zagrali kapitalnie i odrobili straty z nawiązką.
– Bardzo cieszę się z tego zwycięstwa. Nie codziennie wygrywa się z drużynami z ORLEN Superligi. Już teraz nie możemy doczekać się meczu z Kaliszem. Wiemy, że czeka nas zadanie z gatunku najtrudniejszych, ale wygrana jest w naszym zasięgu – mówił po meczu z Puławami rozgrywający Śląska Szymon Pacek.
Podopieczni trenera Bartłomieja Koprowskiego przystąpią do środowego spotkania na fali rosnącej formy. W Lidze Centralnej Śląsk zajmuje drugie miejsce w tabeli, a w ostatni weekend pokonał 28:26 dotychczasowego wicelidera z Gorzowa Wielkopolskiego. Zimowa przerwa, spowodowana styczniowymi Mistrzostwami Europy, posłużyła drużynie do pracy nad nowymi rozwiązaniami – z czterech sparingów trzy zakończyły się zwycięstwem.
– Nasz zespół czuje się coraz lepiej z każdym meczem. Przed sezonem doszło do dużej rotacji, dołączyło aż dziesięciu nowych zawodników, przez co momentami brakowało nam zgrania. Pucharowa wygrana z Puławami bardzo poprawiła morale. Zawodnicy uwierzyli, że mogą rywalizować z najlepszymi w kraju – przyznaje trener Koprowski. – Nie czujemy presji, my możemy, Kalisz musi. Zapraszam wszystkich kibiców, walczmy wspólnie o awans do Final Four i pokażmy całej Polsce, że Śląsk Wrocław zasługuje na grę w elicie.
Warto przypomnieć, że dotychczas tylko jeden klub z niższej ligi zdołał awansować do turnieju Final Four Pucharu Polski – dokonała tego Stal Mielec. Wrocławianie marzą o powtórzeniu tego wyczynu.
Kalisz po drugiej stronie barykady
Netland MKS Kalisz również ma za sobą pewną drogę w pucharze. Podopieczni trenera Rafała Kuptela w drugiej rundzie pewnie pokonali na wyjeździe Juranda Ciechanów 40:30, a następnie przed własną publicznością okazali się lepsi od Zepter KPR Legionowo, wygrywając 27:25. W ORLEN Superlidze kaliszanie zajmują szóste miejsce i walczą o fazę play-off.
Dla Kalisza środowy mecz ma szczególne znaczenie – awans oznaczałby grę w Final Four przed własną publicznością w Kalisz Arenie. O motywacji rywala wie coś Tomasz Kołodziejczyk, rozgrywający MKS-u, który w przeszłości reprezentował barwy Śląska.
– To zupełnie inny zespół niż ten, w którym występowałem. Kadra została mocno przebudowana. Śląsk celuje w awans do ORLEN Superligi i choć pierwsza część rozgrywek nie w pełni spełniła oczekiwania, to w meczu pucharowym z Puławami zagrali naprawdę bardzo dobrze. Spodziewam się trudnego spotkania – przyznaje Kołodziejczyk. – Dla nich to wielka motywacja. Jako drużyna z Ligi Centralnej będą chcieli udowodnić swoją wartość. Ale jesteśmy na takim etapie pucharu, że stawka mówi sama za siebie. Zrobimy wszystko, aby dać kibicom w Kaliszu szansę przeżycia turnieju Final Four razem z nami.
Środowe spotkanie zapowiada się na jedno z najciekawszych w tej rundzie pucharowej. Z jednej strony rozpędzony Śląsk, grający przed własną publicznością i marzący o historycznym sukcesie. Z drugiej – doświadczony superligowiec z Kalisza, dla którego zwycięstwo to przepustka do gry w Final Four we własnej hali. Początek o 19:00 w hali Orbita.
Dla kibiców: Klub przygotował specjalną promocję – każdy, kto zakupi bilet na środowy mecz pucharowy, wejdzie za darmo na niedzielne spotkanie ligowe z SMS ZPRP Kielce (15 lutego, godz. 15:00).
Spotkanie będzie transmitowane za darmo w TVcom.pl. Wystarczy tylko zarejestrować swoje konto, do czego zachęcamy.
Mecz można też obejrzeć także na YouTube. Transmisję znajdziecie TUTAJ
fot. WKS Śląsk Wrocław - piłka ręczna (fb)

