Dla Paris Saint-Germain to był mecz o wszystko. Po porażce w meczu wyjazdowym 29:31, gospodarze musieli wykorzystać osłabienie Szeged, które przed tym spotkaniem straciło trzech kluczowych zawodników: Magnusa Roda, Bence'a Banhidiego i Mario Sostarica.
Kapitalny początek PSG
Paryżanie rozpoczęli spotkanie w świetnym stylu. Po trafieniu Jeremy'ego Toto dla gości, natychmiast odpowiedział Yahia Omar. Następnie Prandi i Steins, korzystający z pierwszej udanej obrony Jannicka Greena, wyprowadzili PSG na prowadzenie 3:1 już w trzeciej minucie.
Defensywa gospodarzy kompletnie rozbrajała atak Szeged. Trener węgierskiego zespołu Michael Apelgren musiał poprosić o czas już po pięciu minutach, gdy Syprzak i Peleka dali PSG przewagę 5:1. Choć Imanol Garciandia (przyszły zawodnik Nantes) i Frimmel zmniejszyli straty, Prandi dwukrotnie przebijał się przez obronę rywali, a Green kontynuował swój festiwal w bramce. Do 14. minuty Paris prowadził już 10:5.
Katastrofalny koniec pierwszej połowy
To, co wydarzyło się później, graniczyło z katastrofą. Szeged wykorzystał dwie straty Peleki, a następnie grę w przewadze po wykluczeniu Grébille'a. Frimmel doprowadził do wyniku 11:10. Zmiana ustawienia defensywnego przez Węgrów kompletnie zdezorganizowała paryską ofensywę. Roland Mikler zaczął mnożyć interwencje, a Szeged zadało PSG serię 7:1 i objęło prowadzenie 13:12 w 23. minucie.
Parisiens byli w rozsypce. Prandi stracił piłkę, zmarnował rzut, a Frimmel i Bodo dali gościom trzy bramki przewagi (15:12). Ferran Solé przerwał wreszcie niesamowitą, dwunastominutową suszę strzelecką gospodarzy, po czym Prandi ponownie przebił się przez obronę tuż przed przerwą. PSG schodziło do szatni ze stratą zaledwie jednej bramki – 14:15, co w kontekście tego, co wydarzyło się wcześniej, było małym cudem.
Bardziej szczelna obrona po przerwie
W drugiej połowie walka toczyła się punkt za punkt. Kamil Syprzak wyrównał z karnego na 15:15, ale żadna z drużyn nie mogła się odkleić. Bodo i Prandi wymieniali się trafieniami z dystansu, utrzymując remis 18:18 w 39. minucie.
Po czasie Apelgrena Prandi dał PSG prowadzenie 20:19. Green obronił próbę Bodo, a francuski reprezentant zdobył swą ósmą bramkę w tym meczu (21:19). Luc Steins wykorzystał błędy węgierskiej defensywy i Paris prowadziło już 24:21 w 48. minucie. Szilagyi i Kukic szybko odpowiedzieli, zmniejszając dystans do jednego gola (25:24).
Dramatyczna końcówka
Kolejna gra w przewadze dała PSG oddech – Ferran Solé podwyższył na 27:24 na pięć minut przed końcem. Ale Smarason nie odpuszczał i zmniejszył do 27:26. Garciandia, a potem Frimmel efektownym kung-fu, wykorzystali kapitalne zatrzymanie Miklera w starciu z Prandim i doprowadzili do remisu 28:28 na dwie minuty przed końcem.
Wówczas Yahia Omar po szybkim rozegraniu oddał zwycięski rzut na 29:28, a Garciandia trafił już tylko w Greena. To dało PSG cenne trzy punkty.
Awans zapewniony
Dzięki temu zwycięstwu Paris Saint-Germain zapewnił sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów i dogonił Szeged w tabeli. Jednak ze względu na gorszy bilans bezpośrednich meczów, Paryżanie pozostają na piątym miejscu grupy przed dwoma ostatnimi kolejkami fazy grupowej. W tym samym czasie Wisła Płock remisem z Magdeburgiem definitywnie zapewniła sobie trzecie miejsce w grupie.
Kolejny mecz: PSG zagra na wyjeździe z Pelisterem w najbliższą środę.
Źródło: handnews.fr

