Od pierwszych minut spotkania w hali Coubertin paryżanie narzucili wysokie tempo i nie dali rywalom wejść do gry. W ciągu dwóch pierwszych minut PSG zdobył już trzy bramki, wykorzystując chaos w ofensywie gości. Niemiecki zespół wyglądał na kompletnie zagubionego – w pierwszych 13 minutach trafił zaledwie trzy razy (8:5).
Magdeburg utrzymywał się na powierzchni jedynie dzięki parom interwencjom bramkarza Mateja Mandica (7 obron w pierwszej połowie), ale to było zdecydowanie za mało. PSG systematycznie powiększał przewagę, a w ataku błyszczał Elohim Prandi. Do przerwy gospodarze prowadzili 15:11, choć sami nie grali wybitnie – po prostu skorzystali z fatalnej dyspozycji rywali.
Green zamknął drogę do odrobienia strat
Po zmianie stron goście przez moment prezentowali się lepiej – ograniczyli straty i popełniali mniej błędów technicznych. Ta poprawa okazała się jednak chwilowa. PSG szybko wrócił do dominacji, a między słupkami świetnie spisywał się Jannick Green, który zakończył mecz z dziesięcioma obroniami. W 37. minucie różnica urosła nawet do dziewięciu bramek (22:13).
Paryżanie kontrolowali przebieg drugiej połowy bez większego wysiłku. Kamil Syprzak wykorzystywał ogromne luki w niemieckiej obronie i zakończył spotkanie z dziewięcioma trafieniami. Przestrzenie znaleźli też Yahia Omar (5 goli) i wspomniany już Prandi, który został najlepszym strzelcem meczu z 11 bramkami na koncie.
Możliwy francuski hit w 1/8 finału
Ostateczny rezultat 34:26 dał PSG czwarte miejsce w grupie, tuż za Wisłą Płock. Teraz paryżanie muszą czekać na rozstrzygnięcia w drugiej grupie, by poznać rywala w 1/8 finału. Wszystko wskazuje na to, że może dojść do francuskiego starcia z HBC Nantes, który prawdopodobnie zakończy fazę grupową na piątej pozycji.
Nantes w najbliższym meczu zmierzy się z Berlingiem w mocno osłabionym składzie – zabraknie Minne'go, Ovnicka, Leopolda, Lagarde'a i Abdiego. Nawet ewentualne zwycięstwo może nie wystarczyć do awansu na wyższą pozycję, jeśli Kielce i Veszprem wygrają swoje spotkania z zespołami nie mającymi już nic do wygrania ani stracenia.
Źródło: handnews.fr

