Drużyna piłki ręcznej z Mielca, pomimo awansu do Orlen Superligi, nie doczekała się podwyższenia dotacji z miejskiego budżetu. Środki pozostają na tym samym poziomie, jaki obowiązywał podczas gry w niższej klasie rozgrywkowej. W niemal sześciominutowym wystąpieniu podczas sesji Bogdan Kowalik zwrócił się do prezydenta oraz radnych z apelem o rewizję strategii finansowej i przeznaczenie wyższych kwot na sport w mieście.
Finanse na poziomie niższej ligi
Prezes klubu szczypiornistów podkreślił, że finansowanie piłki nożnej jest wyższe ze względu na większe zainteresowanie tej dyscypliny wśród fanów. Zwrócił się z prośbą o zorganizowanie spotkania na najbliższej sesji lub Komisji Sportu, aby przedyskutować możliwość zwiększenia środków na sport lokalny. W jego opinii Mielec opiera swoją markę właśnie na działalności sportowej i należy ją odpowiednio uhonorować.
Kowalik przypomniał, że jego zespół trenuje na hali MOSiR i wielokrotnie ma trudności z bieżącym regulowaniem opłat z powodu problemów finansowych. Wyraził wdzięczność wobec prezesa Cyganowskiego, który mimo zaległości umożliwia korzystanie z obiektu.
Budżet nie wzrósł, a nawet się zmniejszył
Prezes podkreślił, że klub nie tylko nie otrzymał zwiększonego budżetu, ale wręcz dysponuje mniejszymi środkami niż wcześniej. Dodatkowe fundusze pochodzą jedynie z tak zwanej "celówki", obejmującej stypendia sportowe oraz promocję Gminy Miejskiej Mielec. Zauważył jednak, że te środki mogą w przyszłości nie być dostępne.
Jako przedsiębiorca Kowalik zastanawiał się, czy gdyby wiedział, że gmina nie zwiększy finansowania, podjąłby decyzję o walce o awans do ekstraklasy. Zwrócił uwagę na potrzebę wcześniejszego planowania budżetu sportowego, podobnie jak w biznesie, gdzie trzeba ocenić czy stać firmę na zatrudnienie konkretnego pracownika.
Przypomniał, że awans do superligi był zdecydowany – przewaga wynosiła 26 punktów na siedem lub osiem kolejek przed końcem rozgrywek. Wskazał również na niesprawiedliwość sytuacji: gdy drużyna spadła do niższej ligi, jej finansowanie zostało obcięte, ale po powrocie do superligi pieniądze nie wzrosły.
Sport jako wizytówka miasta
W ocenie prezesa sport, obok przemysłu, stanowi wizytówkę Mielca i jednoczy mieszkańców, dlatego fundusze na ten cel powinny być dostępne. Jego zdaniem dołożenie 500 tysięcy złotych na wszystkie dyscypliny sportowe w mieście nie powinno być dużym wyzwaniem. Od lat kwota przeznaczana na sport wynosi 5,5 miliona złotych bez perspektyw na podwyższenie.
Kowalik zwrócił uwagę na rosnącą liczbę młodzieży, która inspirowana osiągnięciami lokalnych sportowców chce rozwijać swoje umiejętności. Podkreślił też, że w mieście rosną podatki, czego nie widać w budżecie sportowym. Dodał, że większe zaangażowanie miasta mogłoby pozytywnie wpłynąć na decyzje sponsorów, którzy widząc wsparcie ze strony samorządu, chętniej wspieraliby kluby.
Reakcje radnych
Radny Bogdan Bieniek poparł postulaty prezesa, wskazując że wyższa liga to więcej wysiłku, ale również więcej radości dla kibiców. Przewodniczący Rady Marian Kokoszka przypomniał, że piłka ręczna otrzymała wszystkie środki z funduszu stypendialnego, które nie zostały rozdysponowane w innych obszarach.
Kokoszka zaznaczył, że nie odrzuca pomysłu wsparcia dla piłki ręcznej, która promuje miasto, jednak budżet jest taki, jaki jest, i został wykorzystany do maksimum. Dodał, że być może w kolejnych kwartałach uda się znaleźć więcej środków, ale potrzebna jest także akcja zachęcająca mieleckich przedsiębiorców do sponsorowania sportu. Wskazał również na konieczność dofinansowania innych dziedzin, jak mieleccy modelarze.
Źródło: korso.pl
