Według informacji dziennika Ouest-France, lewy rozgrywający Nantes doznał zwichnięcia kciuka prawej dłoni, któremu towarzyszył natychmiastowy krwotok zauważony przez sztab medyczny. Rokowania nie są optymistyczne - wszystko wskazuje na to, że niezbędna będzie operacja, a przerwa w grze może wynieść od sześciu do dwunastu tygodni. Briet ma jak najszybciej wrócić do Nantes, gdzie trafi do kliniki specjalizującej się w schorzeniach dłoni.
Defensywa Nantes bez swojego filara
To bardzo dotkliwa strata, bo Briet jest prawdziwym kręgosłupem formacji defensywnej les Canaris. Trener Nantes Grégory Cojean nie ukrywał, że nieobecność kapitana postawiła sztab szkoleniowy przed poważnym wyzwaniem organizacyjnym - bez niego nie można normalnie trenować układów defensywnych, co zmusiło ekipę do improwizacji już na wstępnym etapie przygotowań.
Mimo tego nieprzyjemnego akcentu szkoleniowiec podkreślił, że jego zawodnicy zaprezentowali odpowiednią postawę i zaangażowanie w pierwszym meczu sparingowym. W starciu z Tatabányą, w której występuje były gracz Nantes Baptiste Damatrin, nowe nabytki klubu miały okazję do pierwszych wspólnych działań na boisku. Cojean był zadowolony z kondycji fizycznej zespołu, którą ocenił jako solidną i wyrównaną przez cały mecz.
Nadchodzi poważniejszy sprawdzian
Już w najbliższą sobotę czeka Nantes znacznie trudniejszy egzamin - rywalem będzie Pick Szeged, który w ostatnim sezonie Ligi Mistrzów znalazł się w czołowej ósemce rozgrywek. To starcie pozwoli zweryfikować, na ile dotychczasowa praca przynosi realne efekty.
Jedno jest pewne - absencja Brieta przez najbliższe tygodnie to jedno z największych wyzwań, przed jakimi stoi Nantes u progu nowego sezonu. Pytanie, czy drużyna zdoła znaleźć odpowiedź na tę lukę, zanim zaczną się oficjalne rozgrywki.
Źródło: handnews.fr





