Niedzielne spotkanie w stolicy miało kluczowe znaczenie dla polskich szczypiornistek. Po środowym triumfie nad Słowacją (34:21) kadra prowadzona przez norweskiego szkoleniowca wciąż zachowywała szanse na awans do wrześniowego turnieju finałowego. Warunkiem było jednak pokonanie Rumunii co najmniej pięcioma trafieniami.
Katastrofalny początek przekreślił polskie nadzieje
Niestety, początek meczu był koszmarem dla gospodarzy. Rumunki błyskawicznie objęły prowadzenie 5:0, całkowicie dominując na parkiecie. Świetnie dysponowana Elena Roșu rozrywała polską obronę, a w bramce gościń fenomenalnie interweniowała Diana Ciucă, która m.in. obroniła rzut karny wykonywany przez Magdę Balsam. Pierwszą bramkę dla Polski zdobyła dopiero w 6. minucie Katarzyna Cygan, przebijając się przez rumuński mur.
Gościnie – widocznie zmotywowane po druzgocącej porażce 25:45 z Norwegią – nie zwalniały tempa. Ciucă nadal skutecznie zamykała polskie kierunki, a w ofensywie perfekcyjnie radziła sobie Sonia Seraficeanu. W 15. minucie rezultat wskazywał już 13:5 dla przyjezdnych, które bezlitośnie karały każdy błąd gospodyń.
Polki odrabiały straty, ale to było za mało
Z czasem reprezentacja Polski złapała właściwy rytm. Impuls do odbudowy dały Katarzyna Cygan i Daria Michalak, ale największy wkład w polską ofensywę miała niezwykle aktywna Aleksandra Rosiak. Dzięki ich staraniom udało się zmniejszyć dystans do pięciu-sześciu bramek, choć inicjatywa wciąż należała do Rumunek.
Końcówka pierwszej połowy ponownie jednak przyniosła dominację gościń. Elena Roșu nie do zatrzymania, a polskie straty w ataku zamieniały się w błyskawiczne kontry rywalek. Do szatni obie drużyny schodziły przy wyniku 21:15 dla Rumunii.
Historyczne trafienie Kobylińskiej
Po przerwie Biało-Czerwone próbowały naciskać, ale souczestniczki turnieju sprawnie radziły sobie z presją. W 40. minucie Daria Michalak zmniejszyła stratę do 23:26, jednak kwadrans przed końcowym gwizdkiem tablica wyników pokazywała 30:25 dla gościń. Aleksandra Rosiak pozostawała najskuteczniejszą zawodniczką w polskich szeregach.
Szczególny moment spotkania nastąpił, gdy Monika Kobylińska po raz pierwszy w tym meczu pokonała Ciucę. Było to wyjątkowe trafienie – kapitanka kadry zaliczyła tym samym 500. bramkę w reprezentacyjnej karierze.
W końcowej fazie Arne Senstad testował różne warianty składu, szukając optymalnego ustawienia. Dobrze zaprezentowały się m.in. Joanna Granicka i Adrianna Górna, ale na odmianę losów spotkania było już za późno.
MVP dla rumuńskiej bramkarki
Mecz zakończył się zwycięstwem Rumunii 38:34. Tytuł najlepszej zawodniczki spotkania powędrował do Diany Ciucy, która swoimi interwencjami w bramce odegrała kluczową rolę w sukcesie swojej drużyny.
Polska – Rumunia 34:38 (15:21)
Bramki dla Polski: Rosiak 8, Michalak 7, Cygan 4, Granicka 4, Kobylińska 3, Górna 3, Balsam 2, Noga 2, Nosek 1.
Skład Polski: Płaczek, Wdowiak – Polańska, Gadzina, Noga, Kobylińska, Rosiak, Cygan, Balsam, Głębocka, Pankowska, Granicka, Nosek, Michalak, Górna, Uścinowicz.
Dla reprezentacji Polski był to debiut w historii rozgrywek EHF EURO Cup – turnieju towarzyszącego eliminacjom do mistrzostw Europy. Biało-Czerwone wystąpiły w tych rozgrywkach, ponieważ już w grudniu tego roku będą współgospodyniami finałów EHF EURO 2026, mając dzięki temu zagwarantowany udział w turnieju głównym.
Źródło: superligakobiet.pl
