Minęło dokładnie dziesięć lat od sensacyjnego triumfu CSM Bukareszt w EHF Champions League. W debiutanckim sezonie 2016 rumuńska drużyna doszła do EHF FINAL4 w Budapeszcie, pokonała Györi Audi ETO KC w rzutach karnych i zdobyła najbardziej prestiżowe trofeum w kobiecej piłce ręcznej. Od tamtej pory CSM dwukrotnie jeszcze grał w turnieju finałowym, ale od 2019 roku bez powodzenia próbuje tam wrócić – przez siedem kolejnych sezonów zatrzymując się na etapie ćwierćfinałów.
Popovic zna smak zwycięstwa w Lidze Mistrzyń
Nowa trenerka CSM sama wie, co to znaczy wygrywać Ligę Mistrzyń. Jako zawodniczka zdobyła to trofeum aż sześciokrotnie – z duńskimi klubami Slagelse FH i Viborg HK oraz z ZRK Buducnost z rodzinnej Czarnogóry. We wrześniu Popovic rozstała się z Buducnostem po pięciu latach pracy, a następnie dołączyła do sztabu reprezentacji Danii jako asystentka Helle Thomsen.
Pod koniec listopada, gdy Popovic przebywała z Dunkami na mistrzostwach świata, menedżer CSM Răzvan-Mihai Socolovici ogłosił jej zatrudnienie. Wejście do zespołu w połowie sezonu to spore wyzwanie, ale 46-letnia szkoleniowczyni nie boi się trudności: „Nie jest łatwo zmieniać otoczenie w środku sezonu, ale lubię wyzwania. Kiedy już coś postanowię, idę do przodu z jasnymi celami i silną wiarą".
Seria zwycięstw pod nowym przywództwem
Od przyjścia Popovic CSM jest niepokonane – zespół wygrał pięć kolejnych spotkań, tracąc tylko jeden punkt w lidze krajowej przeciwko CS Minaur Baia Mare. Trenerka szybko odnalazła wspólny język z drużyną, w której zna niemal połowę zawodniczek z wcześniejszych współprac. Kluczem do sukcesu stała się lepsza komunikacja na boisku i budowanie pewności siebie.
„Od samego początku podkreślałam, że wszystko zaczyna się od właściwej postawy, dobrej energii i dyscypliny – mówi Popovic. – Zawodniczki muszą wiedzieć dokładnie, kto co robi w ataku i obronie. Między nimi musi być ciągła komunikacja. To wzmacnia wiarę w siebie nawzajem i w to, co przygotowujemy i robimy razem".
Wielki test w niedzielę
W 12. kolejce fazy grupowej CSM czeka poważny sprawdzian. W niedzielę o godzinie 16:00 do Bukaresztu przyjeżdża lider grupy B – Brest Bretagne Handball. Transmisja meczu tygodnia będzie dostępna na EHFTV. Wygrana pozwoliłaby Rumunkom (14 punktów) zmniejszyć stratę do Francuzek (18 punktów) do zaledwie dwóch oczek. W dwóch ostatnich kolejkach CSM zmierzy się jeszcze z FTC-Rail Cargo Hungaria (16 pkt) i Ikast Håndbold (14 pkt) w walce o pierwszą dwójkę dającą bezpośredni awans do ćwierćfinału.
„Brest to świetna drużyna z wybitnymi zawodniczkami na wszystkich pozycjach. Grają odważnie, szybko, z dużą ilością pojedynków jeden na jeden, co czyni pracę w obronie jeszcze trudniejszą – analizuje Popovic. – Anna Vyakhireva jest inicjatorką wszystkiego w ataku, a jej koleżanki umiejętnie wykorzystują przestrzeń, którą tworzy".
„Z odrobiną szczęścia wszystko jest możliwe"
Popovic wymienia obrończyni tytułu Györ jako głównego faworyta do awansu na Raiffeisen Bank EHF FINAL4 w czerwcu, ale zaznacza, że w tym sezonie jest wiele zespołów podobnej jakości – Brest, Odense Håndbold, FTC, Team Esbjerg czy Metz Handball. A CSM? „Oczywiście widzę nas tam również, ale nie będziemy grozić, tylko po prostu pracować i wierzyć w siebie" – deklaruje szkoleniowczyni.
Popovic może zostać pierwszą kobietą, która wygra Ligę Mistrzyń zarówno jako zawodniczka, jak i trenerka. Jako szkoleniowczyni prowadziła reprezentację Czarnogóry do brązowego medalu na Women's EHF EURO 2022. „Wygranie Ligi Mistrzyń i medalu z reprezentacją – zarówno jako zawodniczka, jak i trenerka – sprawiłoby, że moje marzenia stałyby się rzeczywistością. Wierzę w to, wierzę w mój sztab, w moją drużynę i w mój klub – mówi Popovic. – Z odrobiną szczęścia wszystko jest możliwe".
Źródło: eurohandball.com

