Gospodarze od pierwszych minut objęli kontrolę nad spotkaniem, błyskawicznie budując trzybramkowe prowadzenie. W tym fragmencie gry wyróżniał się Wiktor Tomczak. Islandczycy wykorzystali jednak przewagę liczebną i dwukrotnie zdobyli bramki na pustą siatkę. Gdy Leonards Valkovskis trafił z rzutu karnego, goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie 8:7.
Selekcjoner Jota Gonzalez natychmiastowo zarządził przerwę, lecz jego wskazówki nie przyniosły oczekiwanego efektu. Podopieczni trenera zawodzili w ofensywie, między innymi niedokładnie podając do najwyższego gracza na parkiecie Kamila Syprzaka. Valdis Kalnins strzelał z dużą łatwością, zdobywając sześć trafień przed przerwą.
W dwudziestej minucie Polska powróciła na prowadzenie po efektownym trafieniu Andrzeja Widomskiego. Od tamtej chwili obie drużyny grały wyrównaną partię piłki. Świetnie spisywał się Tomczak, który do przerwy skompletował pięć goli, dwie asysty oraz wywalczył jedenastkę. Dwumetrowy 23-latek rozegrał najlepszy pojedynek w swojej dotychczasowej reprezentacyjnej karierze. Znacznie słabiej wyglądała forma większości pozostałych zawodników. Po kolejnych błędach podopiecznych Gonzaleza młoda i niezbyt doświadczona ekipa z Łotwy piąty raz skierowała piłkę do opróżnionej bramki, przy czym golkiper Ritvars Putra uczynił to trzy razy.
Zmiana bramkarza odwróciła losy meczu
Po wznowieniu gry w polskich bramkach stanął Mateusz Zembrzycki, zastępując niezadowalająco grającego Miłosza Wałacha. Rywale zaczęli trafiać rzadziej, co wynikało głównie z poprawionej gry obronnej gospodarzy. Piotr Jędraszczyk wyrównał stan rywalizacji na 18:18. Michał Olejniczak po przechwycie w defensywie i długiej kontrze przywrócił prowadzenie Polakom. Zembrzycki przez długi czas nie inkasował gola – pierwszą bramkę stracił dopiero w czterdziestej minucie po trafieniu Valkovskisa.
Nieprawidłowa zmiana Biało-Czerwonych skutkowała grą w osłabieniu. Ten fragment spotkania należał do Polski, która w trzecim kwadransie zdeklasowała przeciwników rezultatem 10:2.
Polacy po zmianie stron przez dłuższy czas unikali rozegrań na środek do Syprzaka. Gdy w końcu rozpoczęli takie akcje, kończyły się one jego golami. W końcówce meczu gospodarze pewnie kontrolowali wynik. Zembrzycki już po sygnale kończącym spotkanie wybronił rzut karny i zakończył występ ze skutecznością obron bliską 60 procent. Jędraszczyk, podobnie jak w pierwszym pojedynku, otrzymał nagrodę dla najlepszego zawodnika meczu.
Przed Polakami starcie z Austrią
W połowie maja reprezentację Polski czeka zdecydowanie silniejszy przeciwnik. W dwumeczu z Austrią Biało-Czerwoni powalczą o awans do turnieju finałowego, który w styczniu odbędzie się w Niemczech.
Polska - Łotwa 33:25 (15:18)
Polska: Miłosz Wałach, Mateusz Zembrzycki – Damian Przytuła 2, Piotr Jędraszczyk 3, Michał Olejniczak 2, Ariel Pietrasik, Andrzej Widomski 3, Kamil Syprzak 5, Piotr Jarosiewicz 1, Piotr Mielczarski, Wiktor Tomczak 6, Jakub Szyszko 3, Sebastian Kaczor, Mikołaj Czapliński 6, Wiktor Jankowski, Filip Michałowicz 2.
Łotwa: Niks Lagzda, Ritvars Putra 3 – Nikita Pancenko 1, Martins Misulis, Emils Vilsons, Rauls Serafimovics, Einars Borisovs 3, Endijs Snepsts, Valdis Kalnins 7, Jevgenijs Rogonovs 4, Arturs Meiksans, Leonards Valkovskis 6, Krists Vidzis, Kristers Suharevs 1.
Karne minuty: Polska – 18, Łotwa – 8. Sędziowali: Davor Loncar, Zoran Loncar (Chorwacja).
Źródło: eurosport.tvn24.pl
/origin-imgresizer.eurosport.com/2026/03/22/image-31cd20b0-92f6-4adb-8f39-c6b07ebe1d93-68-310-310.jpeg)