Ostrów Wielkopolski po raz kolejny stał się szczęśliwym miejscem dla polskiej kadry. Dwa lata temu Biało-Czerwoni w tym samym obiekcie rozbili Łotwę aż 31:14 w drodze po awans na mistrzostwa Europy. Tym razem stawka była równie wysoka – miejsce w trzeciej rundzie kwalifikacji mundialu.
Pewne zwycięstwo po nerwowym początku
Polacy przystępowali do niedzielnego starcia z komfortową dziewięciobramkową przewagą z czwartkowego meczu w Jełgawie (33:24). Jota Gonzalez postawił na identyczny skład, co w pierwszym pojedynku, a spotkanie zaczęło się obiecująco – Wiktor Tomczak otworzył wynik, a Kamil Syprzak podwyższył prowadzenie.
Gdy tablica wskazywała 7:4 dla gospodarzy, wydawało się, że wszystko potoczy się gładko. Łotysze mieli jednak inne plany. Wykorzystując polskie błędy, goście zdobyli serię bramek i nagle objęli prowadzenie 10:8. W ich szeregach wyróżniał się Valdis Kalnins, który sprawiał spore problemy naszej defensywie.
Gonzalez zareagował przerwą na żądanie, wprowadził zmiany personalne i ekipa powróciła na właściwe tory. Cztery kolejne trafienia dały nam prowadzenie 12:10, a w roli głównej wystąpił Mikołaj Czapliński. Radość nie trwała długo – goście znowu doprowadzili do remisu, a przed przerwą zanotowali kapitalną serię i schodzili do szatni z niespodziewanym prowadzeniem 18:15.
Druga połowa pod dyktando Polaków
Po zmianie stron zobaczyliśmy zupełnie odmieniony zespół. Mateusz Zembrzycki zastąpił Wałacha między słupkami i już pierwszą interwencją dodał kolegom pewności siebie. Biało-Czerwoni wrzucili wyższy bieg – w zaledwie dziesięć minut zdobyli sześć goli z rzędu i wyszli na prowadzenie 21:18.
W 45. minucie tablica pokazywała już 25:20 po efektownej wkrętce Jakuba Szyszko. Od tego momentu nasza kadra kontrolowała wydarzenia na parkiecie, pewnie zarządzając wypracowaną przewagą. Hiszpański szkoleniowiec mógł sobie pozwolić na rotację i wszyscy kadrowicze dostali szansę gry przed niemal wypełnioną po brzegi halą.
Tomczak i Czapliński najskuteczniejsi, MVP dla Jędraszczyka
Końcowy rezultat 33:25 nie pozostawiał wątpliwości, kto zasłużył na awans. Najskuteczniejszymi strzelcami w polskich szeregach byli Wiktor Tomczak i Mikołaj Czapliński – obaj trafili sześć razy. Statuetka MVP powędrowała w ręce Piotra Jędraszczyka, autora trzech bramek.
Kamil Syprzak dołożył pięć trafień, Jakub Szyszko trzy, podobnie jak Michał Widomski. Łukasz Olejniczak i Maciej Przytuła zdobyli po dwie bramki, a skład uzupełnili jednym trafieniem Arkadiusz Jarosiewicz i Mateusz Michałowicz.
W maju starcie z Austrią
Sukces w dwumeczu z Łotwą otwiera przed Polakami drzwi do trzeciej, decydującej rundy eliminacji do mistrzostw świata 2027, które rozegrane zostaną w Niemczech. Między 13 a 17 maja nasi kadrowicze zmierzą się z Austrią w dwumeczu o przepustkę na turniej. To będzie ostatnia szansa, aby zawalczyć o udział w jednej z najważniejszych imprez w kalendarzu piłki ręcznej.
Źródło: orlen-superliga.pl
