W czwartek rozegrano dwa mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej szwedzkiej piłki ręcznej kobiet. Oba okazały się prawdziwymi dramatami, które trzymały w napięciu do ostatnich sekund.
IK Sävehof – Önnereds HK 24:25
Przed tym starciem wicelider Sävehof mógł pochwalić się zaledwie jedną porażką w sezonie. Teraz doliczyć musi drugą. W bezpośrednim starciu z trzecim zespołem tabeli to Önnered kontrolował przebieg wydarzeń od pierwszego do ostatniego gwizdka, opierając grę na – jak zwykle – solidnej defensywie.
Mimo to spotkanie w Partille rozstrzygnęło się dopiero w samej końcówce. Gdy na tablicy wyników pozostały nieco ponad cztery minuty, gospodyniom udało się doprowadzić do remisu 21:21. Od tego momentu zespoły wymieniały się ciosami.
Stina Wiksfors wyrównała na 24:24 zaledwie 24 sekundy przed końcem, ale trener Önnereds Niklas "Virre" Virolainen natychmiast poprosił o przerwę. Decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę – dwie sekundy przed końcową syreną Ella Sjöberg zdobyła zwycięską bramkę. Imponujące zwycięstwo sprawia, że Önnered praktycznie depcze po piętach liderowi w tabeli.
Skara HF – Skuru IK 27:27
Dla Skuru wyjazd do obrońcy tytułu zapowiadał się koszmarnie – drużyna przystępowała do meczu z serią dziewięciu kolejnych porażek. Po pierwszej połowie wszystko wskazywało na dziesiątą – Skara prowadziła 17:12.
Jednak w drugiej odsłonie goście stopniowo odrabiali straty. Kluczowy moment nastąpił na dziesięć minut przed końcem, gdy Clara Petersson Bergsten doprowadziła do wyrównania. Ostatnie słowo należało do Skuru – Emma Aarnio trafiła na 27:27 na 31 sekund przed końcową syreną.
Choć nie udało się przerwać serii bez zwycięstwa, punkt i sposób, w jaki został wywalczony, może być cennym impulsem dla drużyny w nadchodzących spotkaniach.
Źródło: handbollskanalen.se

