Dramatyczna końcówka w Kwidzynie
Początek 23. serii rozgrywek przyniósł ogromne napięcie w starciu Energa Bank BPS MMTS Kwidzyn z Netland MKS Kalisz, zakończonym wynikiem 30:29 na korzyść gospodarzy. Spotkanie, w którym stawką było prawdopodobnie szóste miejsce po sezonie zasadniczym, obfitowało w zmiany prowadzenia. Ekipa z Kwidzyna budowała przewagi trzech, czterech trafień, ale rywale uporczywie zmniejszali dystans.
W 51. minucie tablica wyników pokazywała 29:25 dla MMTS-u, jednak wtedy goście zaprezentowali doskonałą grę defensywną i serią czterech kolejnych bramek doprowadzili do remisu na 120 sekund przed końcową syreną. Impas przełamał Igor Malczak. Kaliszanie mieli okazję, by doprowadzić do rzutów karnych, lecz w decydującej fazie stracili posiadanie piłki.
Igor Malczak, prawy rozgrywający zwycięzców, podkreślił po meczu, że był to bardzo zacięty pojedynek. Przyznał, że zespół koncentrował się na bieżących działaniach, nie myśląc o ewentualnych karnych, co przyniosło ostateczny sukces. Kluczowa okazała się utrata piłki przez przeciwników w ostatniej akcji.
Gdańszczanie utrzymali trzecią lokatę
W walce o pozycję numer trzy zachowano dotychczasową kolejność. PGE Wybrzeże Gdańsk triumfowało na wyjeździe z Piotrkowianinem Piotrków Trybunalski 35:28. Gospodarze kontrolowali wynik do 20. minuty, po czym rywale zdobyli pięć bramek z rzędu. W drugiej połowie miejscowi ponownie zbliżyli się do przeciwników, ale nie zdołali dokonać przełamania.
Stanisław Makowiejew, szkoleniowiec Piotrkowianina, ocenił, że jego zespół nie rozegrał złego spotkania. Wskazał, że o wyniku zadecydowały dwa słabe momenty: pięć końcowych minut pierwszej połowy oraz sytuacja przy wyniku 18:19, kiedy jego drużyna nie potrafiła doprowadzić do remisu, mając piłkę i grając w przewadze. Zapewnił jednak, że zespół się nie poddaje, a przed nim najważniejsze mecze sezonu.
Ostrovia i Wisła pewne swoich zwycięstw
Na czwartym miejscu, ze stratą dwóch punktów do PGE Wybrzeża, pozostaje Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski, która przed własną publicznością rozgromiła LOTTO Puławy 38:23. Pewne zwycięstwo odniosła również Orlen Wisła, która w Płocku pokonała Zepter KPR Legionowo aż 34:18.
Mielec wykorzystuje potknięcie rywala
Porażkę podopiecznych Tomasza Strząbały wykorzystała Handball Stal Mielec, która wygrała na trudnym terenie Zagłębia Lubin 33:31 i awansowała na ósmą pozycję. Goście dobrze rozpoczęli pojedynek, ale walczący o ligowy byt gospodarze skutecznie się bronili i wrócili do gry. Druga połowa przebiegała w niezwykle zacięty sposób. W jej końcówce ekipa prowadzona przez Roberta Lisa wypracowała sobie trzybramkową przewagę, która dała jej kontrolę nad spotkaniem.
Adam Wąsowski, lider defensywy Handball Stali, wyraził nadzieję na utrzymanie się w ósemce. Przyznał, że nie wszystko zależy od jego drużyny, ponieważ będzie musiała liczyć na potknięcie Legionowa. Stwierdził, że zespół jest w stanie pokonać Ostrovię, jeśli będzie ambitny. Odnosząc się do meczu w Lubinie, zauważył, że gospodarze bardzo szybko wznawiali grę, co ograniczało możliwości fizycznych starć. Jako obrońcę denerwowała go liczba 31 straconych goli. Kluczowe dla zwycięstwa były interwencje Żeljko Koziny.
Kielce zamknęły kolejkę, przed przerwą reprezentacyjną
Serię zamknęło spotkanie, w którym Industria Kielce pokonała u siebie KGHM Chrobrego Głogów 37:25. Rozgrywki ORLEN Superligi przechodzą teraz w dwutygodniową przerwę związaną z meczami reprezentacji.
Źródło: sport.interia.pl
