Płocczanie przed szansą na historyczny wyczyn
Podopieczni Xaviera Sabate przeszli przez rundę zasadniczą niemal bez potknięć. Kluczowy okazał się październikowy triumf w Kielcach, gdzie rozbili Industrię aż 32:27, praktycznie rozstrzygając walkę o fotel lidera. Rewanż w stolicy Świętokrzyskiego przyniósł więcej emocji – osłabieni kontuzjami gospodarze walczyli dzielnie, ale ostatecznie padł remis 32:32. W rzutach karnych górą byli zawodnicy z Płocka, wygrywając 4:3.
Zarówno "Nafciarze", jak i Industria zanotowali udane występy w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Płocczanie ustanowili klubowy rekord punktowy, Kielczanie zachwycili serią sześciu zwycięstw z rzędu. Oba zespoły zajęły trzecie miejsca w swoich grupach, jednak w 1/8 finału ich europejska przygoda dobiegła końca. To sprawia, że walka o krajowe złoto nabiera jeszcze większego znaczenia.
„Teraz batalia o mistrzostwo może być jeszcze ciekawsza. Każdy z polskich sympatyków piłki ręcznej liczył na ćwierćfinał Ligi Mistrzów. Przez to w walce o krajowe trofea skupienie będzie jeszcze większe. Jedni bronią, drudzy atakują. O wszystkim zdecydują te małe detale" – ocenia Tomasz Rosiński, były reprezentant Polski i ekspert telewizyjny.
Podium na ostatniej prostej, Wybrzeże musi zadowolić się czwartą lokatą
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wielkopolski i PGE Wybrzeże Gdańsk stoczyły pasjonujący pojedynek o miejsce na podium. Przez większość sezonu przewagę miała drużyna znad Bałtyku, ale na finiszu obie ekipy popełniły błędy. Ostatecznie to zawodnicy Kima Rassmusena w dramatycznych okolicznościach wyrwali trzecią pozycję.
„Przydarzyło się nam kilka wpadek. Takich, których nie powinno być. Mimo wszystko, nasz zespół ciągle rośnie. Osiągnęliśmy lepsze miejsce niż przed rokiem. Przyszedłem tutaj, aby grać o medal" – nie ukrywa Tomasz Gębala, zimowe wzmocnienie gdańszczan.
W ćwierćfinale Wybrzeże zmierzy się z KGHM Chrobrym Głogów, który po wahaniach formy zdaje się wracać na właściwe tory. Z kolei Ostrovia podejmie Energę Bank PBS MMTS Kwidzyn – ekipę, która w rundzie rewanżowej prezentowała stabilną i skuteczną grę, zapewniając sobie szóstą lokatę przed ostatnią kolejką.
„Cieszymy się z zajętego szóstego miejsca. W pierwszej części sezonu kilka porażek jedną bramką podcinało skrzydła. Ciężka praca przekuła się jednak w zwycięstwa" – mówi Bartłomiej Jaszka, szkoleniowiec kwidzyńskiego klubu.
Sensacyjny debiutant w play-offach
Handball Stal Mielec to prawdziwe objawienie sezonu. Beniaminek nie tylko spokojnie wywalczył utrzymanie, ale zdołał zakwalifikować się do fazy pucharowej, zajmując ósme miejsce. Decydujące okazało się zwycięstwo w Ostrowie Wielkopolskim, gdy wydawało się, że to Zepter KPR Legionowo ma łatwiejszą końcówkę.
„Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na początku walczyliśmy o utrzymanie, ale szybko zaczęliśmy marzyć o czymś więcej. Znaliśmy błędy poprzednich beniaminków i chcieliśmy ich uniknąć" – wyjaśnia Robert Lis, trener ekipy z Mielca.
Kluczem do sukcesu okazało się połączenie młodych, głodnych gry zawodników z doświadczonymi wyjadaczami, na czele z Rafałem Przybylskim. Teraz Stal czeka starcie z mistrzem z Płocka, ale szkoleniowiec nie składa broni: „Nie mamy żadnych szans z Płockiem, a później zobaczymy. Szkoda byłoby nie spróbować walczyć o wyższe miejsce".
Dramat w strefie spadkowej
Zepter KPR Legionowo i Corotop Gwardia Opole mogą już spać spokojnie – obie drużyny zapewniły sobie utrzymanie. Zespół z Mazowsza trzymał się środka tabeli przez cały sezon, podczas gdy Gwardia po trudnej jesieni odzyskała formę w rundzie rewanżowej.
„Odeszło ośmiu zawodników, przyszło sześciu nowych. Od czwartej kolejki straciliśmy Keliana Janikowskiego i Bartosza Kowalczyka przez kontuzje. Punkty nam uciekły. W nowym roku, gdy wróciliśmy do pełnego składu i dołączył Mykola Protsiuk, forma poszła w górę" – tłumaczy Bartosz Jurecki, trener opolskiego klubu.
Prawdziwy thriller rozgrywa się niżej. Piotrkowianin Piotrków Trybunalski zajmuje barażowe miejsce z trzypunktową przewagą nad LOTTO Puławami i pięcioma nad zamykającym tabelę Zagłębiem Lubin. Zespoły z dołu nie poddają się, ale nie mają już prawa do błędu.
„Chcemy wygrać każde z czterech spotkań. Tych meczów, które przegraliśmy jedną, dwiema bramkami było sporo. Nie jesteśmy jeszcze na straconej pozycji" – zapewnia Jan Czuwara z Zagłębia Lubin.
Finałowe emocje przed nami
Po weekendowych zmaganiach o Puchar Polski w Kaliszu, już od środy startuje decydująca faza rozgrywek. Przed nami walka o mistrzostwo, batalie w play-offach oraz dramatyczny finisz w grupie spadkowej, gdzie każdy punkt może okazać się na wagę złota. ORLEN Superliga przygotowała nam prawdziwy emocjonalny rollercoaster na zakończenie sezonu.
Źródło: orlen-superliga.pl
