Nafciarze stanęli przed trudnym wyzwaniem – po przegranej na wyjeździe muszą teraz udowodnić, że stać ich na wielki rewanż w domowych warunkach. Stawka jest jasna: zwycięstwo daje przepustkę do ćwierćfinału najprestižniejszych rozgrywek klubowych w piłce ręcznej.
Portugalski potentat w imponującej formie
Przeciwnik nie będzie łatwym kąskiem. Sporting CP to klub o bogatej historii – 23 tytuły mistrza Portugalii i 18 krajowych pucharów mówią same za siebie. W ostatnich sezonach lizbończycy robią coraz większe wrażenie na arenie międzynarodowej. Tegoroczna kampania to ich szóste podejście do Ligi Mistrzów, a przed rokiem "Lwy" dotarły już do najlepszej ósemki Europy.
Ekipa prowadzona przez Ricardo Costę stawia na młodość i dynamizm. W zespole dominują zawodnicy z Półwyspu Iberyjskiego oraz Ameryki Łacińskiej, a absolutnymi liderami ofensywy są bracia Francisco i Martim Costa. Obaj strzelcy błyszczą w tegorocznej edycji rozgrywek – starszy Francisco zgromadził na koncie już 102 trafienia, młodszy Martim 91. Do tego Salvador Salvador i specjalista od rzutów karnych Orri Porkelsson (48 goli z "siódemek") tworzą groźny arsenał portugalskiej drużyny.
Ofensywna maszyna Sportingu
Liczby nie pozostawiają złudzeń – Sporting to jedna z najskuteczniejszych ekip obecnej edycji Champions League. Aż 498 zdobytych bramek plasuje portugalski zespół na drugiej pozycji w tej statystyce wśród wszystkich uczestników rozgrywek.
Faza grupowa przyniosła lizbończykom szóste miejsce w grupie A z czternastu punktami na koncie. Podopieczni Costy zaliczyli siedem zwycięstw, pokonując między innymi Dinamo Bukareszt dwukrotnie (33:30 i 30:29), Industrię Kielce (41:37), czy Kolstad Håndbold dwa razy (34:30 oraz 44:31). Nie zabrakło jednak potknięć – porażki z HBC Nantes, Füchse Berlin czy rewanżowa przegrana z Kielcami (33:39) pokazały, że zespół z Lizbony potrafi mieć gorsze dni.
Komplet na krajowym podwórku
W rodzimej lidze portugalskiej Sporting prezentuje absolutną dominację. Bilans? Dwadzieścia dwa mecze, dwadzieścia dwa zwycięstwa i komplet sześćdziesięciu sześciu punktów. Zielono-biali nie dali szans nikomu – ani miejskiej konkurencji w postaci Benfiki (42:32), ani FC Porto (30:29). Przewaga nad resztą stawki jest jeszcze bardziej wyraźna.
Lizbończycy świetnie radzą sobie też w krajowym pucharze, gdzie po trzech pewnych wygranych awansowali do półfinału. W Supercopa Ibérica zademonstrowano siłę, rozbijając w półfinale ABANCA Ademar León aż 42:27. Dopiero w finale Barcelona okazała się nieznacznie lepsza, wygrywając po serii rzutów karnych 35:34.
Krótka, ale intensywna historia pojedynków
Polsko-portugalska rywalizacja to zaledwie pięć dotychczasowych starć, wszystkie rozegrane na najwyższym europejskim szczeblu. Bilans nieznacznie przemawia za zespołem z Lizbony – Sporting wygrał trzy razy, raz padł remis, a płocczanie triumfowali jednokrotnie. Najnowszy rozdział tej historii napisano kilka dni temu w Pavilhão João Rocha, gdzie gospodarze zwyciężyli 33:29.
Teraz przyszedł czas na odpowiedź Nafciarzy. Własna hala, wsparcie kibiców i determinacja, by osiągnąć coś wyjątkowego – to wszystko może zadecydować o wielkim sukcesie ORLEN Wisły Płock w czwartkowy wieczór.
Transmisja w Eurosporcie.
Źródło: orlen-superliga.pl
