To były derby bez historii. Podopieczni trenera płockich Nafciarzy od pierwszych minut narzucili swoje warunki i konsekwentnie budowali przewagę, która w końcówce przybrała rozmiary prawdziwego pogromienia.
Pierwsza połowa: płocka przewaga rośnie z minuty na minutę
Spotkanie rozpoczęło się od trafienia Zorana Ilicia, po którym odpowiedział Filip Fąfara. Melvyn Richardson pewnie wykorzystał rzut karny, a po stronie gości punktował Wojciech Matuszak. Kolejne bramki – autorstwa Abela Serdio i Mitji Janca – zapoczątkowały serię, która stopniowo pogrzebała nadzieje Legionowa na korzystny rezultat.
Marcel Sroczyk przełamał defensywę gości, a znakomicie dysponowany Mirko Alilović bronił, co wykorzystał Ilić. W ósmej minucie Janc podwyższył prowadzenie, a Fąfara dołożył kolejne trafienie. Słoweniec był nie do zatrzymania – trzeci raz z rzędu mierzył celnie, zanim na listę strzelców wpisał się Mateusz Kosmala.
Kiryl Samoila po stratę przeciwników zwiększył dystans, a widok rozpędzonej Wisły zmusił szkoleniowca Legionowa Tomasza Strząbałę do prośby o czas. Wykluczenie Siergieja Kosorotowa nie zatrzymało gospodarzy – Gergo Fazekas dwukrotnie rozbrajał obronę rywali, a Fąfara oraz Richardson kontynuowali strzelecką ucztę.
Szymon Wiaderny z siódemki oraz Krystian Wołowiec po błędzie Nafciarzy próbowali zmniejszyć straty. Richardson jednak odpowiedział kolejnym golem, zanim dwuminutową karę otrzymał ponownie Kosorotov. Wiaderny trafił, ale wykluczenie Leona Susnji i świetna parada Alilovicia dały impuls do bramki Michała Daszka. Choć Wiaderny znów był celny z karnego, a Krzysztof Jagielski wykorzystał stratę płocczan, to końcówka pierwszej części należała do gospodarzy. Janc, Sroczyk i dwukrotnie Kosorotov ustalili wynik na 19:12 dla ORLEN Wisły Płock.
Druga odsłona: totalna dominacja mistrzów Polski
Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Janc otworzył strzelanie, Kamil Ciok zobaczył ławkę kar, a po wykluczeniu Mateusza Chabiora Richardson pewnie egzekwował karnego. Daszek i dwukrotnie Janc pompowali wynik, Fąfara odpowiadał po stronie Legionowa, ale różnica rosła nieubłaganie.
W czterdziestej minucie Zurabi Tsintsadze zaliczył udaną interwencję, Fąfara trafił, ale kontrataki Wisły – w wykonaniu Sroczyka – były zbyt groźne. Nawet wykluczenie Janca nie zatrzymało maszyny do zdobywania bramek. Michał Słupski przełamał blok płocczan, ale Samoila i Serdio szybko przywrócili porządek.
Jakub Szyszko dwukrotnie pokonał Tsintsadze, Kosorotov – przy okazji wykluczając Wołowca – powiększał dorobek, a Torbjorn Bergerud demonstrował klasę w bramce. Przemysław Krajewski trafił do pustej siatki, a kolejne obrony norweskiego golkipera i gol Serdio sprawiły, że Strząbała znów sięgnął po przerwę.
Końcówka to popis Nafciarzy: Kosorotov dwukrotnie mierzył celnie, Wiaderny przełamał serię obron Bergeruda, ale w ostatniej minucie norweski bramkarz obronił jeszcze rzut karny. Sędzia zakończył jednostronny pojedynek przy wyniku 34:18.
Statystyki i bohaterowie
ORLEN Wisła Płock – Zepter KPR Legionowo 34:18 (19:12)
ORLEN Wisła Płock: Bergerud, Alilović – Daszek 2, Janc 8, Szyszko 2, Sroczyk 3, Serdio 3, Susnja, Samoila 2, Richardson 4, Zarabec, Fazekas 2, Krajewski 1, Zenkteler, Ilić 2, Kosorotov 4.
Kary: 10 min. Rzuty karne: 3/5.
Zepter KPR Legionowo: Liljestrand, Tsintsadze – Fąfara 7, Wiaderny 5, Wołowiec 1, Jagielski 1, Kosmala 1, Słupski 1, Matuszak 1, Laskowski, Ciok, Stawicki, Chabior.
Kary: 8 min. Rzuty karne: 2/5.
Najlepszym strzelcem spotkania został Mitja Janc z ośmioma trafieniami. Po stronie Legionowa wyróżnił się Filip Fąfara, który siedem razy pokonywał golkiperów gospodarzy, ale wobec totalnej przewagi mistrza Polski to był zaledwie symbol honoru.
Źródło: orlen-superliga.pl

