Tydzień wcześniej, w pierwszym meczu po zimowej przerwie, drużyna prowadzona przez Xaviego Sabate triumfowała na wyjeździe z HC Eurofarm Pelister 28:25. Na trzy spotkania przed zakończeniem fazy grupowej Wisła zajmowała trzecie miejsce w grupie B, nie mając już możliwości dogonić czołowej dwójki – Magdeburga i FC Barcelona. W pierwszym starciu tych ekip walka toczyła się do ostatnich sekund – wicemistrz Niemiec wygrał u siebie 27:26 w dramatycznych okolicznościach.
Przed rozpoczęciem meczu gospodarze otrzymali informację o niespodziewanej wygranej Industrii Kielce z Fuchse Berlin, co mogło dodatkowo ich zmotywować. Od pierwszych minut płocczanie demonstrowali ogromne zaangażowanie i pewność siebie, sprawiając trudności niepokonanym dotąd w tej edycji rozgrywek rywalom we wszystkich elementach gry.
Kontrola gry i zasłużone prowadzenie
Nafciarze dyktowali warunki na parkiecie od samego początku. Pewien niedosyt mogły wzbudzać ostatnie minuty pierwszej połowy, kiedy miejscowi nie potrafili zdobyć bramki. Mimo to na przerwę schodzili z dwubramkowym prowadzeniem 14:12 nad obrońcą tytułu, co było w pełni zasłużone.
Druga połowa rozpoczęła się równie obiecująco dla gospodarzy. Przez sześć pierwszych minut goście nie zdołali pokonać bramkarza Wisły, co zmusiło Benneta Wiegerta do wzięcia przerwy przy stanie 18:12. Jak komentował Piotr Karpiński na antenie Eurosportu 1, tak zdenerwowanego trenera niemieckiej ekipy nie widziano od bardzo dawna. Po reprymendzie zespół z Magdeburga odpowiedział dwoma trafieniami.
Wyróżniający się Kosorotow
Szczególnie imponująco w szeregach płocczan spisywał się Siergiej Kosorotow. Dwudziestosześcioletni lewy rozgrywający wrócił do Niebiesko-Biało-Niebieskich przed tym sezonem po dwuletniej przerwie spędzonej w węgierskim Veszpremie.
W pewnym momencie przewaga gospodarzy wzrosła do sześciu bramek (24:18), a na dziesięć minut przed końcem wynosiła 26:22. Niemcy jednak nie składali broni – po trafieniu Magnusa Saugstrupa różnica stopniała do dwóch goli (25:27) na pięć minut przed ostatnią syreną.
Dramatyczna końcówka
Finałowe sekundy przyniosły niezwykłe emocje. Na niespełna minutę przed zakończeniem, przy wyniku 29:28 dla Wisły, Melvyn Richardson nie wykorzystał rzutu karnego. Chwilę później Mathias Musse również zmarnował karnego dla przyjezdnych, ale piłka pozostała w posiadaniu gości. Dziewięć sekund przed syreną Gisli Kristiansson doprowadził do remisu. Ostatniej akcji nie wykorzystał Lovro Mihić.
Rezultat 29:29 gwarantuje Wiśle trzecie miejsce w grupie na zakończenie fazy grupowej, co jest konsekwencją porażki Pick Szeged z PSG w Paryżu.
Źródło: eurosport.tvn24.pl
/origin-imgresizer.eurosport.com/2026/02/26/image-84977a69-b227-44c5-b1c8-16392be40e69-85-2560-1440.jpeg)
