Reklama
I Liga Kobiet Grupa A

Piotrkowianki przegrały z MKS Lublin po dramatycznej końcówce

Autor: Maciej Musiołek11 wyświetleń
Piotrkowianki przegrały z MKS Lublin po dramatycznej końcówce

Szczypiornistki Piotrcovii stoczyły zacięty bój z wicemistrzem Polski na jego parkiecie. Po słabszej pierwszej połowie podopieczne trenera Pascy wyszły nawet na trzybramkowe prowadzenie, lecz w finałowej fazie spotkania to gospodyń udało się zwyciężyć minimalnie i utrzymać szanse na złoty medal.

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Reklama

Choć to Oliwia Domagalska otworzyła wynik meczu dla gości, Piotrcovia szybko straciła kontrolę nad grą. Gra w osłabieniu spowodowała, że to Lublinianki objęły prowadzenie 4:2. Przewaga gospodarzyń systematycznie rosła – po trafieniu Patricii Limy na tablicy widniał rezultat 7:3.

Solidna defensywa MKS-u oraz wczesne problemy z kartkami kluczowej zawodniczki Romany Roszak, która w jedenastej minucie miała już dwa wykluczenia, skłoniły Horatiu Pascę do wzięcia przerwy. Bramki Marceliny Polańskiej i Oliwii Domagalskiej nie wystarczyły, by zatrzymać rozpędzone rywalki – po kwadransie gry świetlił wynik 12:6 dla gospodarzyń.

Sześciobramkowa różnica wydawała się komfortowa dla MKS-u, jednak rzut karny wykonany przez Roszak oraz trafienia Polańskiej i Darii Grobelnej przywróciły nadzieję przyjezdnym (14:11). W końcowych minutach pierwszej odsłony Piotrcovia dalej zmniejszała dystans – po kolejnej bramce Polańskiej straty stopniały do dwóch goli (16:14). Nieskuteczność Lublinian przed przerwą pozwoliła zachować ten wynik do końca połowy.

Remis i prowadzenie gości w drugiej części

Po zmianie stron wyróżniała się Paulina Wdowiak po stronie gospodyń, która pomogła odbudować czterobramkową przewagę. Natalia Pankowska i Joanna Gadzina odpowiadały jednak za Piotrcovię. Dynamiczne wymiany ciosów oraz skuteczne rzuty z dystansu Domagalskiej sprawiały, że różnica pozostawała niewielka (20:18).

Trafienia Patrycji Królikowskiej i Joanny Gadziny pozwoliły dogonić rywalki do stanu 21:20, co zmusiło Pawła Tetelewskiego do przerwy. Później przez długi czas żadna ze stron nie potrafiła skierować piłki do siatki – doskonale interweniowała Karolina Sarnecka, a precyzyjny rzut Marceliny Polańskiej w czterdziestej trzeciej minucie doprowadził do wyrównania 21:21. Chwilę później ta sama zawodniczka, wykorzystując dalekie podanie, dała Piotrcovii prowadzenie.

Gdy po dziesięciu minutach bezskuteczności gospodarzyń Romana Roszak wykorzystała rzut karny, gości prowadziły 23:21. Ponad dwunastominutową niemoc MKS-u przerwała Daria Przywara, rozpoczynając odrabianie strat. Maria Prieto zmniejszyła dystans do 24:25, a Aleksandra Rosiak siedem minut przed końcem wyrównała.

Dramatyczny finisz i porażka o jedną bramkę

Błędy i rosnące napięcie w szeregach Piotrcovii wykorzystały Lublinianki – po kolejnym trafieniu Prieto wyszły na prowadzenie 27:25. Roszak ponownie wykorzystała rzut karny, przywracając nadzieję przy wyniku 28:27 na 90 sekund przed końcem. Patrycja Lima zdobyła bramkę dla gospodyń, a Dominika Więckowska po trzecim wykluczeniu otrzymała czerwoną kartkę.

Piotrkowianki straciły piłkę w natarciu, co skłoniło trenera Tetelewskiego do wzięcia ostatniej przerwy. Daria Grobelna wykorzystała kontratak, jednak czasomierz nie był łaskawy dla zespołu z Piotrkowa. Ostatecznie MKS Lublin triumfował 29:28, pozostając w walce o najcenniejsze trofeum.

PGE MKS El-Volt Lublin – KRASOŃ MKS Piotrcovia 29:28 (16:14)

Piotrcovia: Sarnecka, Cieślak – Polańska (6), Domagalska (6), Roszak (5), Grobelna (2), Haric (2), Gadzina (2), Królikowska (2), Pankowska (1), Noga (1), Masna (1), Szczukocka

Źródło: www.piotrkowski24.pl

Masz opinię? Podziel się nią!

Zaloguj się jednym kliknięciem i dołącz do rozmowy

Dyskusje
Zdjęcia
Reakcje
Dołącz do HydePark →

📢 Udostępnij artykuł

Dotknij aby udostępnić

Śledź nas na Facebook!

Bądź na bieżąco z najnowszymi wiadomościami ze świata piłki ręcznej. Dołącz do naszej społeczności!

Dotknij przycisk, aby przejść do naszego profilu na Facebook

Fuksiarz - legalny bukmacher

Reklama

Polecane
Ładowanie...