Szesnaście lat oczekiwania dobiegło końca. Krasoń MKS Piotrcovia ponownie stanęła na podium rozgrywek o mistrzostwo Polski, zdobywając brązowy medal sezonu 2025/2026 Orlen Superligi Kobiet. To osiągnięcie, które na długo zapisze się w annałach klubu z Piotrkowa Trybunalskiego.
Rumuński duet zmienił oblicze zespołu
Przed rozpoczęciem sezonu 2024/2025 stery nad drużyną przejął Horatiu Pasca, szkoleniowiec z bogatym doświadczeniem zdobytym w rumuńskiej ekstraklasie oraz jako asystent w żeńskiej reprezentacji Rumunii. Jego debiutancki sezon w Piotrkowie zakończył się szóstą lokatą, choć punktowo zespół zrównał się z piątym Gnieznem.
Kluczową decyzją przed obecnymi rozgrywkami było wzmocnienie sztabu szkoleniowego o Ștefana Ciuntu – trenera przygotowania motorycznego, w przeszłości utytułowanego rugbistę.
– Myślę, że ogromną rolę odgrywa nie tylko Horatiu Pasca, ale też Ștefan Ciuntu. Jego wkład w nasze przygotowanie motoryczne jest nieoceniony. Czasami narzekamy na wymagające treningi, ale zaufałyśmy mu, bo widzieliśmy efekty. Horatiu odpowiada za taktykę, Stefan za kondycję – razem tworzą zgrany duet. Przez ponad dziesięć lat w Superlidze nie spotkałam takich trenerów – podkreśla Romana Roszak, rozgrywająca Piotrcovii.
Rewolucja kadrowa i zachowanie liderek
Latem przeprowadzono szereg roszad w składzie. Klub opuściło sześć zawodniczek, w tym Joanna Waga, Aušra Arciševskaja czy Silvie Polaskova. W ich miejsce sprowadzono równie liczną grupę nowych twarzy: Marcelinę Polańską, Natalię Pankowską, Edytę Byzdrę, Antoninę Cieślak, Paulinę Masną oraz Gabrielę Haric.
Nie mniej istotne było zatrzymanie filarów zespołu – Karoliny Sarneckiej w bramce, Romany Roszak w rozegraniu oraz Lucyny Sobeckiej, która w poprzednim sezonie otrzymała nagrodę Gladiatora dla najlepszej środkowej rozgrywającej.
Sensacyjne zwycięstwo nad Lublinem
Start sezonu zapowiadał się obiecująco – wygrane z Galiczanką Lwów i Gniemem, porażka jedynie z Zagłębiem Lubin. Jednak prawdziwy szok przyszedł dwa tygodnie później, gdy Piotrcovia rozbiła PGE MKS El-Volt Lublin aż dziewięcioma bramkami.
– Już w sierpniowych turniejach czułyśmy, że możemy rywalizować z najlepszymi. W sparingu z Lublinem niewiele nam zabrakło. Potem przyszły wygrane z Gnieznem, z którym wcześniej miewałyśmy trudności. Przed meczem z Lublinem powiedziałyśmy sobie w szatni, że możemy wygrać. I wygrałyśmy bardzo zdecydowanie. Od początku wierzyłyśmy w swoje możliwości – wspomina Roszak.
Drużyna doświadczonych wojowniczek
Piotrcovia przez pewien czas dzierżyła nawet pozycję wicelidera rozgrywek. Sukces nie wziął się znikąd – w szatni zasiadają zawodniczki, które zdobywały doświadczenie w czołowych polskich klubach. Natalia Pankowska i Patrycja Noga grały w Zagłębiu Lubin, a barw lublińskiego El-Voltu broniły: Karolina Sarnecka, Romana Roszak, Joanna Gadzina, Patrycja Królikowska, Edyta Byzdra i Paulina Masna. Z Kobierzyc przybyły Oliwia Domagalska oraz Marcelina Polańska.
Pojawiały się głosy, że to zespół zawodniczek "niechcianych" przez poprzednie kluby.
– Czytałam takie komentarze i się z nimi nie zgadzam. W moim przypadku to była świadoma decyzja. Nie chciałam zostać w Lublinie, bo to niełatwy klub. W Piotrkowie grałam już wcześniej i świetnie to wspominałam. Perspektywa pracy z zagranicznym trenerem dodatkowo mnie przekonała. Jesteśmy młode, ale z doświadczeniem. To nas buduje – mamy głód pracy i rozwoju – tłumaczy Roszak.
Siła kolektywu i indywidualne wyróżnienia
Pierwszą część rundy zasadniczej podopieczne Pascy zakończyły z imponującym bilansem dziewięciu wygranych i jednej porażki. W drugiej części skuteczność nieco spadła, ale zespół pewnie trzymał się podium.
Najskuteczniejszą strzelczynią pozostawała Romana Roszak, ważne bramki dorzucały też Joanna Gadzina, Oliwia Domagalska, Patrycja Noga czy Marcelina Polańska. Defensywa funkcjonowała znakomicie, co pozwoliło Karolinie Sarneckiej znów znaleźć się w gronie najlepszych bramkarek ligi.
Dyspozycja piotrcovianek nie uszła uwadze selekcjonera reprezentacji Polski Arne Senstada. Debiut w kadrze zanotowały Domagalska i Polańska, a powołania otrzymały również Pankowska, Noga i Gadzina.
– W naszym zespole nie ma jednej liderki. Tworzymy kolektyw pracujący na wspólny sukces. Można wyróżnić wiodące zawodniczki w danym meczu, ale tak naprawdę cały zespół pracuje na ten wynik – mówi Karolina Sarnecka, druga najlepsza bramkarka rozgrywek pod względem skutecznych interwencji.
Współpraca widoczna jest też w bramce, gdzie doświadczona Sarnecka tworzy duet z młodą Antoniną Cieślak, obserwowaną przez sztab młodzieżowej kadry.
– Tosia słucha rad na treningach, uczy się i z każdym dniem robi postępy. Gdy dostaje szansę, pokazuje na co ją stać. To dziewczyna z pokorą i uśmiechem, która w przyszłości będzie bardzo dobrą zawodniczką. Wiele klubów będzie o nią walczyć – chwali młodszą koleżankę Sarnecka.
Dramatyczne chwile i emocjonalne zwycięstwo
Sezon przyniósł także moment grozy. Podczas treningu na siłowni zasłabła Lucyna Sobecka, której zatrzymało się serce. Zawodniczka trafiła na oddział intensywnej terapii.
– Wykryto rzadką wadę powodującą groźne arytmie. Teraz mam wszczepione urządzenie, które w razie potrzeby samoczynnie pobudzi serce. Z tym będę musiała żyć, choć taka sytuacja może się już nigdy nie powtórzyć – wyjaśniła później Sobecka w wywiadzie dla strony klubowej.
Po poprawie stanu zdrowia zawodniczki sztab i zespół podjęły decyzję, by nie przekładać meczu z Zagłębiem Lubin. Wynik? Sensacyjne zwycięstwo nad aktualnymi mistrzyniami Polski różnicą siedmiu bramek. Po końcowym gwizdku emocje eksplodowały – radość mieszała się ze łzami.
– To był wyjątkowy mecz. Czułyśmy, że gramy nie tylko dla siebie. Wierzyłyśmy, że Lucyna jest z nami i nas wspiera. Można powiedzieć, że miałyśmy "ósmego zawodnika". Niezależnie od przekonań – dla nas to było bardzo ważne i dało nam dodatkową siłę – opowiada Roszak.
Dziesiąty medal w historii klubu
Brązowy krążek Piotrcovia zapewniła sobie w wyjazdowym starciu z KPR-em Gminy Kobierzyce. To dziesiąty medal mistrzostw Polski w dziejach klubu i pierwszy od szesnastu lat. Poprzedni brąz zdobył zespół z Beatą Kowalczyk i Kingą Polenz (obecnie Grzyb) w składzie w sezonie 2008/2009.
Największym triumfem pozostaje mistrzostwo Polski z 1993 roku, a także srebrne medale z lat 1994, 1998, 2003 i 2007. Brązowe krążki klub zdobywał w latach 1989, 1992, 1995 oraz 2009.
Przed nimi jeszcze Puchar Polski
Brąz ligowy może nie być jedynym sukcesem sezonu. Piotrcovia awansowała do turnieju Final Four Pucharu Polski. W półfinale zmierzy się z Energą Start Elbląg, podczas gdy w drugim półfinale Zagłębie Lubin podejmie PGE MKS El-Volt Lublin.
– Puchar Polski to zupełnie inne rozgrywki. W żadnym wypadku nie bagatelizujemy rywalizacji z Elblągiem. To jeden mecz, a zwycięzca awansuje do finału. Przed nami jeszcze mecze ligowe, potem skupimy się na turnieju. Podejdziemy do niego jak do starcia z mistrzem Polski – musimy zagrać na sto, a nawet sto dwadzieścia procent możliwości – zapowiada Karolina Sarnecka.
Historia brązowego medalu Krasoń MKS-u Piotrcovia to opowieść o konsekwentnej pracy, wierze w siebie i sile kolektywu. Zespół z Piotrkowa Trybunalskiego udowodnił, że w sporcie możliwe jest wszystko – wystarczy odpowiednie przygotowanie, zaangażowanie i odrobina szczęścia.
Źródło: superligakobiet.pl
