1. Czy doświadczenie przechyli szalę?
Aalborg to zdecydowanie bardziej doświadczony zespół na tym poziomie rozgrywek. Duńczycy grają w Lidze Mistrzów już jedenasty sezon i w czterech z pięciu ostatnich edycji docierali do ćwierćfinału – tylko w sezonie 2022/23 odpadli wcześniej, w fazie play-off.
Co ważniejsze, Aalborg dwukrotnie dotarł do finału EHF FINAL4 – w sezonach 2020/21 i 2023/24 – za każdym razem przegrywając z Barceloną. Z tamtej drużyny finałowej z 2024 roku aż dziesięciu zawodników wciąż gra w Aalborgu, a skład został wzmocniony takimi gwiazdami jak Sander Sagosen, Alexandre Blonz i Juri Knorr.
Sporting z kolei gra dopiero w swoim drugim ćwierćfinale w historii – w sześciu startach w Lidze Mistrzów. Portugalczycy wrócili do elity w zeszłym sezonie po pięciu latach przerwy i od razu awansowali do ćwierćfinału, ale odpadli po dwumeczu z HBC Nantes (łącznie 57:60). Te fakty wskazują, że Aalborg przystępuje do rewanżu w roli faworyta.
2. Kluczowi zawodnicy
Nie ma wątpliwości, kto jest najważniejszy dla Sportingu. Bracia Martim (23 lata) i Francisco (21) Costa zadebiutowali w Lidze Mistrzów w 2020/21 w barwach FC Porto, ale prawdziwy rozgłos zdobyli sezon później, gdy wraz z ojcem-trenerem Ricardo przeszli do Sportingu. W EHF European League 2021/22 Martim zdobył 50 bramek, a Francisco 61; od tamtej pory są filarami zarówno Sportingu, jak i reprezentacji Portugalii.
Francisco Costa jest obecnie drugim najlepszym strzelcem rozgrywek ze 123 golami, a Martim ma na koncie 104 trafienia. To ponad 40 proc. wszystkich bramek Sportingu w tym sezonie. Jak dotąd żadna drużyna nie potrafiła skutecznie zatrzymać braci Costa – w tym, można powiedzieć, Aalborg w pierwszym meczu.
Aalborg nie ma tak dominującego zawodnika, choć Thomas Arnoldsen i Mads Hoxer solidnie spisują się w ataku. Hoxer na Mistrzostwach Europy 2026 pokazał też, że potrafi być skuteczny w obronie.
3. Czwarty raz zadziała?
Rewanż ćwierćfinałowy to już czwarte spotkanie Sportingu z Aalborgiem w tym sezonie – oba zespoły grały w grupie A fazy grupowej.
We wrześniu Aalborg wygrał u siebie 35:30. Sporting prowadził tylko raz – w trzeciej minucie – potem Duńczycy objęli prowadzenie i go nie oddali. W lutowym rewanżu wyglądało na to, że Aalborg powtórzy sukces – prowadził pięcioma bramkami w przerwie i trzema na kwadrans przed końcem. Ale wtedy Sporting dokonał zwrotu akcji, a Martim Costa i Diogo Branquinho serią trafień dali gospodarzom zwycięstwo 35:33.
Aalborg prowadził też na początku pierwszego meczu ćwierćfinałowego, ale tym razem Sporting szybko wyrównał i do przerwy było remisowo. W drugiej połowie Portugalczycy wyszli nawet na pięć bramek, ale Arnoldsen i Hoxer poprowadzili duński comeback i na sekundę przed końcem padł remis.
4. Spodziewajcie się wysokiego tempa
Wszystkie trzy mecze między Sportingiem a Aalborgiem w tym sezonie były szybkie i bogobramkowe. Choć obie drużyny dysponują wybitnymi bramkarzami, rewanż zapewne znów będzie opierał się bardziej na ataku niż obronie.
Czeka nas masa kontrataków, spektakularnych trafień i pewnie także sporo błędów – tak to wygląda, gdy tempo jest aż tak wysokie.
5. Atut własnej hali
Aalborg jako bezpośredni uczestnik ćwierćfinału ma prawo gry u siebie w rewanżu. I może to okazać się kluczowe. W trzech ostatnich sezonach Ligi Mistrzów, w 23 meczach domowych, Aalborg przegrał tylko dwa razy, trzy razy zremisował i aż 18 razy wygrał.
Jest jednak nadzieja dla Sportingu: ostatnia porażka w Danii miała miejsce właśnie na tym etapie rozgrywek rok temu, kiedy Füchse Berlin wygrał 40:36 i zapewnił sobie awans do EHF FINAL4. To dowód, że Aalborg nie jest niepokonany we własnej hali.
Mecz rewanżowy odbędzie się w środę 6 maja o godz. 20:45 i pokaże, która drużyna zagra w TruckScout24 EHF FINAL4 2026!
Źródło: eurohandball.com
