Ten tydzień może przynieść polskiej piłce ręcznej wielki sukces. Kadra prowadzona przez Adriana Struzika – w zastępstwie chorego Arne Senstada – wykonała w środę pierwszy, niezwykle ważny krok, rozgromując Słowaczki na ich parkiecie. Jednocześnie Norwegia przysłużyła się naszym reprezentantkom, pewnie ogrywając Rumunię 45:25. To oznacza, że walka o wyjazd na wrześniowy turniej Final4 wciąż trwa.
Początek należał do Polek
Od pierwszego gwizdka podopieczne Struzika narzuciły własne tempo. Patrycja Noga otworzyła wynik po ładnej akcji zespołowej, a Paulina Wdowiak zaczęła popisywać się fantastycznymi paradami w bramce. Po pięciu minutach było już 4:2 dla Biało-Czerwonych, a przewaga mogła być jeszcze większa, gdyby nie seria niepotrzebnych strat.
Mecz toczył się zmiennym rytmem. Polki odskoczyły na 7:4, ale rywalki szybko odpowiedziały trafieniem kontaktowym. Kluczem do budowania przewagi była nasza defensywa – w pewnym fragmencie spotkania Słowaczki przez blisko dziesięć minut nie potrafiły pokonać polskiej bramkarki i świetnie zorganizowanej obrony.
Końcówka pierwszej połowy pełna emocji
Przy wyniku 9:7 wydawało się, że Polki mają sytuację pod kontrolą. Niespodziewanie jednak gospodynie trafiły trzy razy z rzędu i w 27. minucie wyszły na prowadzenie 10:9. Na szczęście reprezentacja Polski błyskawicznie zareagowała – seria czterech goli pozwoliła odbudować komfort psychiczny i udać się na przerwę z korzystnym rezultatem 13:10.
W pierwszej części gry wyróżniała się przede wszystkim Magda Balsam, skutecznie wspierały ją Joanna Gadzina – wracająca do kadry po ponad dekadzie przerwy – oraz Patrycja Noga. Jednak prawdziwą bohaterką była Wdowiak, której interwencje wielokrotnie ratowały zespół przed stratą bramek.
Druga połowa to polska dominacja
Po zmianie stron Adrian Struzik wprowadził modyfikacje taktyczne, m.in. obrona 5-1 z wysuniętą Aleksandrą Rosiak. Konsekwentna rotacja i uspokojenie gry w ataku przyniosły oczekiwany efekt. Około 40. minuty różnica wzrosła do pięciu bramek (18:13), a kwadrans przed końcowym gwizdkiem Polki prowadziły już 20:14.
Bezbłędna pozostawała Magda Balsam, która ostatecznie zdobyła 11 goli – trafiała zarówno z rzutów karnych, jak i trudnych pozycji z rogu boiska. Świetny powrót do reprezentacji zaliczyła również Joanna Gadzina, która pięciokrotnie wpisała się na listę strzelczyń, utrzymując stu procentową skuteczność.
Kapitanka poczeka na jubileusz
Gorzej wyglądał występ Moniki Kobylińskiej. Kapitan zespołu, która do 500. gola w narodowych barwach potrzebowała zaledwie dwóch trafień, tym razem zaliczyła tylko jedną bramkę. Okrągły jubileusz będzie musiał poczekać do niedzielnego starcia z Rumunią.
Koncert w końcówce
W ostatnim kwadransie Biało-Czerwone nie odpuściły ani na moment. Konsekwentnie zwiększały przewagę, wykorzystując każdą słabość rywalek. Ostateczny wynik 34:21 to najlepsze potwierdzenie polskiej dominacji, zwłaszcza w drugiej połowie spotkania.
Wszystko rozstrzygnie się w Radomiu
Środowe zwycięstwo w połączeniu z porażką Rumunii oznacza, że nadzieje na awans wciąż żyją. W niedzielę 12 kwietnia o godzinie 18:00 Polki podejmą w Radomiu reprezentację Rumunii w meczu, który zadecyduje o wszystkim. Po środowych wynikach wiadomo już, że do awansu do Final4 nasza kadra potrzebuje zwycięstwa minimum pięcioma bramkami. Czas pokazać charakter!
Słowacja – Polska 21:34 (10:13)
Polska: Płaczek, Wdowiak – Polańska, Gadzina 5, Noga 3, Kobylińska 1, Rosiak 1, Cygan 3, Balsam 11, Głębocka 1, Pankowska 1, Granicka 1, Nosek 1, Michalak 3, Górna 3, Uścinowicz.
Źródło: superligakobiet.pl
