Płocczanie od pierwszego gwizdka narzucili rywalom swoje warunki. Już w pierwszej połowie było widać, że tego dnia goście z Kalisza nie będą w stanie zagrozić liderom rozgrywek. Mistrzowie Polski konsekwentnie budowali przewagę, a każda próba odrobienia strat przez przyjezdnych była skutecznie gaszona przez dobrze zorganizowaną obronę nafciarzy.
Pierwsze trzydzieści minut pod dyktando gospodarzy
Spotkanie rozpoczęło się od bramki Rostysława Polishchuka dla gości, ale to był tylko pozorny sygnał nadziei dla Kalisza. Szybko odpowiedział Zoran Ilić, a w bramce świetnie zaprezentował się Mirko Alilović. Płocczanie stopniowo rozkręcali się – punktowali kolejno Miha Zarabec, Kirył Samoila (dwukrotnie w siódmej minucie), Rostyslav Polishchuk i Krystian Szostak ze skrzydła.
W siódmej minucie na ławkę kar trafił Łukasz Kucharzyk z ekipy gości, co dodatkowo ułatwiło zadanie gospodarzom. Do akcji włączali się Lovro Mihić i ponownie Ilić, a także Sergei Kosorotov, który kilkakrotnie przełamywał obronę Kalisza. Trener przyjezdnych Rafał Kuptel próbował gasić pożar czasem, ale niewiele to dało.
Do przerwy wynik wzrósł na 18:12 dla Wisły. Ostatnią bramkę w pierwszej odsłonie zdobył Ilić, pieczętując solidną przewagę nafciarzy.
Po zmianie stron jeszcze pewniej
Druga połowa to kontynuacja pełnej kontroli płocczan. Goście wprawdzie otworzyli strzelanie – Joel Ribeiro trafił jako pierwszy – ale odpowiedź nie kazała na siebie długo czekać. Jakub Szyszko pokonał Krzysztofa Szczecinę, a kolejne trafienia dołożyli Polishchuk i Kosorotov.
W 35. minucie czerwoną kartkę zobaczył Ribeiro, co jeszcze bardziej ułatwiło zadanie mistrzom. Melvyn Richardson pewnie wykorzystał rzut karny, a następnie show zaczął Rostyslav Polishchuk – ukraiński rozgrywający kaliszan paradoksalnie stał się jednym z najskuteczniejszych strzelców meczu, ale wyłącznie dla swojej drużyny w roli próbującego ratować honor zespołu.
W końcówce spotkania na parkiecie działo się nerwowo. Tomasz Kołodziejczyk otrzymał czerwoną kartkę z gradacji kar w 46. minucie, a później podwójne wykluczenie zobaczył też Polishchuk. Mimo tych perypetii kaliszan, to gospodarze kontrolowali tempo gry.
Szostak i Kosorotov błyszczeli
W barwach Wisły wyróżnili się przede wszystkim Krystian Szostak i Sergei Kosorotov – obaj zdobyli po sześć bramek. Skuteczni byli także Jakub Szyszko (4 trafienia), Kirył Samoila (4), Miha Zarabec (4) oraz Zoran Ilić (4). W ekipie z Kalisza najlepiej spisali się Rostyslav Polishchuk i Joel Ribeiro – obaj po siedem goli.
Końcowy wynik 37:27 mówi sam za siebie. Wisła Płock utrzymała komplet zwycięstw w sezonie, potwierdzając, że w polskiej ekstraklasie piłki ręcznej jest obecnie poza zasięgiem rywali. Dwadzieścia trzy mecze, dwadzieścia trzy wygrane – taka seria robi wrażenie i pokazuje klasę aktualnych mistrzów Polski.
Kary: ORLEN Wisła Płock – 2 minuty, NETLAND MKS Kalisz – 14 minut (plus dwie czerwone kartki).
Źródło: orlen-superliga.pl
