Piątkowe spotkanie 17. mistrzostw Europy w piłce ręcznej między Słoweńcami a Czarnogórcami (początek o godz. 18:00 w Unity Arenie w Oslo) zapowiada się jako jeden z kluczowych meczów grupy D. Oba zespoły borykają się jednak z poważnymi problemami kadrowymi, co może znacząco wpłynąć na przebieg rywalizacji.
Słowenia bez kluczowych graczy
Ekipa prowadzona przez Uroša Zormana dotarła do Norwegii już w środę i rozpoczęła przygotowania do turnieju, jednak selekcjoner musi radzić sobie z poważnie przetrzebionym składem. Na parkietach w Oslo zabraknie Aleksa Vlaha, Mihy Zarabeca, Blaža Blagotinšeka czy Nejca Cehtego. Co gorsza, Słoweńcy nie będą mogli skorzystać także z usług pierwszego bramkarza Klemena Ferlina.
Seria problemów Czarnogóry
Chociaż reprezentacja Czarnogóry może pochwalić się doświadczeniem i regularną obecnością na wielkich turniejach, tym razem "Lwy" trapiła będzie seria kontuzji kluczowych zawodników. Już wcześniej wiadomo było, że w kadrze zabraknie Nebojši Simicia, gwiazdy niemieckiego Melsungen i podstawowego bramkarza drużyny, który od ubiegłego sezonu pauzuje z powodu ciężkiej kontuzji więzadeł lewego kolena.
Kilka godzin przed meczem ze Słowenią przyszły jednak jeszcze gorsze wieści. Związek piłki ręcznej Czarnogóry poinformował, że Miloš Božović, środkowy rozgrywający i jeden z najważniejszych ogniw zespołu prowadzonego przez Didiera Dinarta, nie zagra na mistrzostwach Europy. Podczas wczorajszego treningu doszło do wznowienia kontuzji stopy, a przeprowadzony rezonans magnetyczny ujawnił reakcję stresową kości stopy. Przewidywany czas leczenia to od sześciu do ośmiu tygodni.
Utrata dwóch tak istotnych zawodników - Simicia między słupkami i Božovicia w centrum rozegrania - to poważne osłabienie ambicji Czarnogóry na tym turnieju.
Źródło: balkan-handball.com
