PAUC zaczął pewnie, ale się przestraszył
W upalną sobotnią noc Aix-en-Provence wróciło do rozgrywek Starligue, podejmując u siebie Sélestat. Prowansalczycy przystąpili do meczu bez kilku ważnych zawodników - nieobecny był m.in. norweski rozgrywający Magnus Søndenå oraz reprezentant Francji Aymeric Zaepfel, którego nazwisko coraz częściej pojawia się w kontekście transferu do niemieckiej stolicy.
Spotkanie od pierwszych minut stało na wysokim poziomie ofensywnym - już po pięciu minutach padło aż sześć bramek (3:3). Indywidualny pojedynek między Téo Egermannem (4 gole) a Lucasem de La Breteche (3 gole) dawał kibicom sporo rozrywki. Jednak to PAUC stopniowo przejął kontrolę dzięki skutecznym akcjom przez środek - Paul Louis Giraudou i Hugo Brouzet regularnie pokonywali bramkarza rywali. Doskonale bronił również Joze Baznik, notując 33% skuteczności, co pozwoliło gospodarzom zbudować wyraźną przewagę. Sélestat z niewidocznym w pierwszej połowie Romainem Mathiasem (13% skuteczności) zasłużenie schodziło do szatni z sześciobramkową stratą (19:13).
Sélestat odrobiło straty, ale nie wystarczyło
Druga połowa przyniosła zupełnie inny obraz gry. Alzatczycy wyszli z szatni jak odmienieni - bardziej agresywni w obronie, skuteczniejsi w ataku, a ich liderem stał się Tobias Jørgensen. Co więcej, Romain Mathias odżył i zaczął decydować o grze swojej drużyny. Sélestat, serwując częściowy pogrom 11:6, zdołało zbliżyć się do jednej bramki straty (25:24 w 49. minucie), doprowadzając kibiców gospodarzy do nerwowego drżenia.
W kluczowym momencie jednak zawodnicy z Alzacji sami sobie zaszkodzili - trzy kolejne straty piłki w ustawionych atakach pozwoliły PAUC-owi natychmiast wyprowadzić kontry i odskoczyć na bezpieczny dystans (31:26 w 54. minucie). Sélestat zbyt często falowało w swojej grze, by myśleć o punktach w Prowansji. Ostatecznie to Aix-en-Provence cieszyło się ze zwycięstwa, choć mogło być spokojniejsze o wynik przez zdecydowanie dłuższy czas.
Nantes rozbiło Tremblay, niespodzianka w Tuluzie
W pozostałych meczach wieczoru HBC Nantes nie pozostawiło złudzeń gospodarzom z Tremblay. Mimo czerwonej kartki dla kapitana Nicolasa Tournata - ukaranego za uderzenie w twarz, choć nie zdążył nawet wyjść z pola zmiany - Nantes dominowało przez cały mecz. Wyraźna zaliczka z pierwszej połowy (17:24) i pewna gra po przerwie, prowadzona m.in. przez Thibaud Brieta, pozwoliły Violets wrócić do domu z komfortowym zwycięstwem 38:28.
Natomiast nowo awansowana Sarreguemines sprawiła pierwszą niespodziankę sezonu, pokonując Tuluzę 27:25. Alban Simonnet popisał się świetną postawą, zdobywając 8 bramek i prowadząc swój zespół do ważnego zwycięstwa. Po stronie przegranej wyróżniał się Nemanja Ilić z 10 golami, lecz jego indywidualne popisy nie wystarczyły, by uratować Tuluzę od porażki. Bramkarz gości Zoran Radic zakończył spotkanie ze skutecznością 42%.
Źródło: handnews.fr





