Po traumatycznym doświadczeniu sprzed sześciu dni, kiedy to przegrali z Nantes w zaledwie minutę i 20 sekund – co przejdzie do historii sezonu 2025/2026 jako jeden z najbardziej szokujących momentów – zespół PAUC musiał odbudować się przed własną publicznością. Rywalem był Dunkerque, zajmujący 12. miejsce z dorobkiem 12 punktów, który przyjechał do Prowansji z nadzieją na zwiększenie przewagi nad strefą spadkową.
Romero trzyma gości w grze
Bohaterem początkowej fazy meczu okazał się Alejandro Romero. Kubański bramkarz w pierwszych dziesięciu minutach zanotował 5 obron przy skuteczności 56%, ale nie wystarczyło to, by zrekompensować straty piłki po stronie gości z północy. Aix-en-Provence także miało problemy na skrzydłach – Matthieu Ong w pierwszym kwadransie trafił zaledwie 0 razy na 3 próby. Efekt? Po piętnastu minutach gry wynik pokazywał remis 7:7.
Nieskuteczni goście tracili łatwe piłki, które gospodarze konsekwentnie wykorzystywali w kontratakach, budując pierwszą wyraźną przewagę (11:7 w 20. minucie). Dunkerque, karane w obronie i zagubione w ataku, mogło podziękować Alejandro Romero za to, że do przerwy różnica nie była druzgocąca (16:13).
Aix przejmuje kontrolę
Drugą połowę otworzył dopiero po pięciu minutach Antoine Tissot. Mathieu Marmier starał się utrzymać gości w grze, ale Dunkerque traciło siły w starciach z dutem Brouzet/Sidibé w każdej akcji. Bez rozwiązań w ataku pozycyjnym, zespół z północy zaczął tracić kontakt – w 45. minucie przegrywał już siedmioma bramkami (22:15). Aymeric Zaepfel strzelał z dystansu praktycznie bez krycia, pozwalając gospodarzom na znacznie spokojniejsze zakończenie niż tydzień wcześniej przeciwko Nantes.
Dunkerque kapituluje
Goście zdawali się poddać mimo przerwy na żądanie trenera Yoana Delattre'a na dziesięć minut przed końcem (27:17 w 50. minucie). Elliot Desblanc poprawił swoje statystyki, zdobywając 200. bramkę w karierze w Starligue, a końcówka meczu toczyła się już w spokojnym tempie. Aix-en-Provence pokazało konsekwencję i pewnie pokonało całkowicie przezroczysty Dunkerque, który z niepokojem obserwował, jak ich bezpośredni rywale w walce o utrzymanie zbierają punkty. Końcowy wynik: 33:22.
Bretońska niespodzianka w Limoges
700 kilometrów dalej nieustępliwi Bretończycy sprawili sensację. Cesson-Rennes wykorzystało rozkojarzenie gospodarzy, którzy w mniej niż 20 sekund dostali dwie czerwone kartki i musieli grać w podwójnym osłabieniu. Goście objęli prowadzenie w 15. minucie i utrzymali je do przerwy (15:18).
W drugiej połowie, wspierani przez świetnego Xaviera Labiganga (10/14), który pozwolił Cessonowi utrzymać cenną przewagę aż do końcowego gwizdka, Bretończycy dopięli swego. Doskonała operacja ekipy z Rennes, która awansowała na 9. miejsce, wyprzedzając Nîmes (dziś zaskoczone przez Dijon). Końcowy wynik: 28:25.
Źródło: handnews.fr
