Każde spotkanie Ostrovii z MMTS-em Kwidzyn w 3mk Arenie to gwarancja widowiska dla miejscowych kibiców. Niedzielna potyczka 18. kolejki ORLEN Superligi po raz kolejny to potwierdziła – emocje sięgały zenitu do ostatnich sekund.
Żądza rewanżu i dwóch bramkarzy
Podopieczni trenera ostrowskiego wybiegli na parkiet z jasnym celem. Chcieli się zrewanżować za porażkę w pierwszej rundzie oraz wymazać z pamięci druzgocącą, dziesięciobramkową klęskę z PGE Wybrzeżem Gdańsk w Pucharze Polski. Dodatkowy smaczek to informacja, że od nowego roku zespół będzie musiał funkcjonować bez kluczowego Ivana Burzaka.
Początek meczu układał się zgodnie z oczekiwaniami – goście skutecznie wykorzystywali swoje skrzydła. Michał Czarnecki i Piotr Papaj regularnie zdobywali bramki, a Jovan Milicević znajdował sposób na pokonanie Kacpra Ligarzewskiego. Długo trwał remis, dopóki w bramce Ostrovii nie pojawił się Jakub Zimny. Seria jego interwencji odmieniła losy pierwszej połowy – gospodarze ruszyli z kontratakami, które perfekcyjnie wykańczali Przemysław Urbaniak i Dawid Frankowski. Siedem minut przed przerwą KPR prowadził 13:10, a dzięki znakomitej postawie bramkarza utrzymał trzybramkową przewagę do szatni.
Kwidzynianie odrobili cztery gole straty
Po zmianie stron wydawało się, że Ostrovia kontroluje sytuację – w pewnym momencie prowadziła różnicą czterech trafień. Drużyna Bartłomieja Jaszkę nie zamierzała jednak składać broni. Kwidzynianie skorzystali z prostych błędów rywali w ataku, a między słupkami zaczarował Łukasz Zakreta. Kwadrans przed końcem tablica wyników wskazywała 20:19 dla gości – wszystko wracało do punktu wyjścia.
Finisz na osłabieniu
Dziesięć minut przed syreną gospodarze wykorzystali grę w przewadze liczebnej. Najpierw doprowadzili do wyrównania, potem Artur Klopsteg dwukrotnie trafił z rzędu, dając Ostrovii dwubramkowe prowadzenie. Zakreta ponownie jednak stanął na wysokości zadania i MMTS znów wyrównał.
Na 140 sekund przed końcem czerwoną kartkę obejrzał Miriani Gavashelishvili i gospodarze musieli bronić wyniku w szóstce. W dramatycznej końcówce niezwykle ważną bramkę na 29:27 zdobył Krzysztof Misiejuk. Ostatecznie Ostrovia wygrała 30:28, a MVP spotkania wybrano Jovana Milicevicia.
Rebud KPR Ostrovia Ostrów Wlkp. – Energa Bank PBS MMTS Kwidzyn 30:28 (16:13)
Ostrovia: Zimny, Ligarzewski – Urbaniak 5, Kamyszek 5, Adamski 4, Smolikau 3, Marciniak 3, Klopsteg 2, Frankowski 2, Misiejuk 2, Krok 2, Gajek 1, Gavashelishvili 1, Chojnacki, Szpera, Wojciechowski.
MMTS: Zakreta, Chruściel – Milicevic 9, Czarnecki 5, Papaj 5, K. Pilitowski 2, Łazarczyk 2, M. Pilitowski 1, Skierka 1, Bekisz 1, Landzwojczak 1, Mucha 1, Malczak, Potoczny, Stempin, Lewczyk.
Źródło: orlen-superliga.pl

