Piątkowe spotkanie w Ostrowie Wielkopolskim nie zapowiadało wielkiej sensacji. Różnica trzydziestu punktów w tabeli przed meczem jasno wskazywała faworyta, a gospodarze od początku pokazali, że zamierzają potwierdzić przewidywania.
Błyskawiczny start biało-czerwonych
Pierwsze piętnaście minut to popis szczypiornistów z Ostrowa, którzy szybko wypracowali sobie komfortową przewagę 10:6. Goście z Puław mieli ogromne problemy z przełamaniem defensywy gospodarzy. Jedynie Daniel Wiśniewski i Krzysztof Komarzewski potrafili odnaleźć drogę do bramki strzeżonej przez Kacpra Ligarzewskiego, który zakończył pierwszą połowę z ośmioma udanymi interwencjami i skutecznością na poziomie 42 procent.
Po drugiej stronie parkietu podobne liczby notował Andrej Petkovski, jednak kluczowa okazała się pewność w rozegraniu piłki przez zespół Ostrovii. Zaledwie trzy straty w pierwszej odsłonie to statystyka godna zespołów walczących o najwyższe cele. Do szatni gospodarze schodzili z pięciobramkowym zapasem – 18:13.
Rotacja bez utraty jakości
Kim Rasmussen mógł sobie pozwolić na luksus wykorzystania całego składu już w pierwszej połowie. Częste zmiany nie tylko nie osłabiły gry Ostrovii, ale wręcz przeciwnie – po zmianie stron biało-czerwoni jeszcze podkręcili tempo.
Dwanaście minut po wznowieniu gry różnica urosła do dziesięciu trafień (26:16). Płytka ławka rezerwowych ekipy z Puław oraz nieustająca intensywność w defensywie gospodarzy doprowadziły do załamania gości. W ciągu osiemnastu minut drugiej połowy przyjezdni zdołali skierować do siatki zaledwie pięć piłek.
Pewna droga po kolejne punkty
Końcowy rezultat 38:23 nie pozostawia złudzeń co do przewagi faworyta. Tytuł MVP spotkania w głosowaniu kibiców powędrował do Kacpra Ligarzewskiego, który między słupkami stanowił nie do przejścia mur.
Czternasta wygrana Rebud KPR Ostrovia w tym sezonie przybliża zespół do upragnionego celu – miejsca w pierwszej czwórce tabeli gwarantującego lepszą pozycję wyjściową przed fazą play-off. Forma drużyny Rasmussena napawa optymizmem przed kolejnymi wyzwaniami.
Źródło: orlen-superliga.pl

