Dla Orlane Kanor to powrót do dobrze znanego miejsca. Po dwóch latach spędzonych w Rapidzie Bukareszt (2022-2024), lewa rozgrywająca zdecydowała się na transfer do Ferencvárosa, gdzie mogła sprawdzić się na najwyższym europejskim poziomie. W węgierskim gigancie grała w Lidze Mistrzyń u boku m.in. Laury Glauser, zdobywając cenne doświadczenie w niezwykle wymagającym środowisku, gdzie walka o miejsce w składzie jest bezlitosna.
Dojrzała zawodniczka z imponującym CV
Kanor ma już na koncie solidne osiągnięcia klubowe – mistrzostwo Francji z Metz, brązowy medal Ligi Mistrzyń z 2022 roku i liczne starty w europejskich pucharach. W reprezentacji Francji jej dorobek jest jeszcze bardziej imponujący: tytuły mistrzyni świata z 2017 i 2023 roku oraz srebrny medal olimpijski zdobyty w Paryżu. To zawodniczka, na której można polegać w najważniejszych momentach.
Kanor nie będzie jedyną Francuzką w Rapidzie. Dołączy do niej Océane Sercien-Ugolin, prawa rozgrywająca, która również opuszcza Węgry, gdzie występowała w Debrecenie. Obie reprezentantki spotkają się w Bukareszcie z Djazz Chambertin, która przybyła do klubu podczas przerwy zimowej i niedawno przedłużyła kontrakt – symbol dążenia Rapidu do stabilizacji kadry.
Bezeau buduje zespół od podstaw
Za projekt sportowy odpowiada Laurent Bezeau, dobrze znany w środowisku francuskiej piłki ręcznej. Klub pozyskał także inne wzmocnienia: austriacką prawą rozgrywającą Klarę Schlegel z Metzingen oraz 22-letnią rumuńską prawoskrzydłową Oanę Bors z Braiły.
Sytuacja sportowa Rapidu jest jednak trudna. Historyczny rywal CSM Bukareszt, który w minionym sezonie grał jeszcze w Lidze Mistrzyń, w tym sezonie musi zadowolić się European League. Rapid zajmuje obecnie 7. miejsce w rumuńskiej lidze, ze sporą stratą do CSM i Glorii Bystrzyca. Przed zespołem walka o wyprzedzenie takich rywali jak Vâlcea, Braszów czy Braila.
Droga na szczyt czy walka o dziką kartę?
Powrót do europejskiej elity będzie wymagał czasu. Ambitne transfery, gorąca rywalizacja w stolicy Rumunii i chwalebna przeszłość klubu – to wszystko budzi nadzieję. Pozostaje pytanie: czy wystarczy to, by przekonać EHF do przyznania dzikiej karty do Ligi Mistrzyń? A może francuskie reprezentantki będą musiały uzbroić się w cierpliwość i przez sezon w European League stopniowo odbudowywać pozycję Rapidu na największej europejskiej scenie?
Źródło: handnews.fr
