Polscy kibice wciąż pamiętają czasy, gdy kadra prowadzona przez Bogdana Wentę jeździła na najważniejsze turnieje, a cała Polska śledziła występy Tkaczyka, Bieleckiego, Szmala, braci Lijewskich czy Jureckich. Większość tych zawodników dziś funkcjonuje w różnych rolach w strukturach polskiej piłki ręcznej, jednak godnych kontynuatorów ich sukcesu zabrakło.
Na wiosnę ubiegłego roku z funkcji zrezygnował Marcin Lijewski, który opuścił reprezentację po mistrzostwach świata, pozostawiając zespół podzielony i skłócony. Jego miejsce zajął Hiszpan Jota Gonzalez, posiadający doświadczenie z pracy w PSG. Różnica polega jednak na tym, że w paryskim klubie miał do dyspozycji zawodników na najwyższym poziomie, podczas gdy w polskiej kadrze pracuje z piłkarzami przeciętnymi lub dopiero rozwijającymi się.
Bez szans w grupie F
Realistyczne oczekiwania wobec reprezentacji w grupie F były ograniczone. Węgry i Islandia prezentują wyraźnie wyższy poziom niż polska drużyna, natomiast Włosi systematycznie się rozwijają i obecnie dorównują naszemu zespołowi. Jedynie formuła z awansem trzech drużyn do drugiego etapu mogłaby wzbudzić większy optymizm.
Piątkowe spotkanie z Węgrami poważnie nadszarpnęło nadzieje – Polska uległa 21:29, a końcówka meczu okazała się kompletną porażką. Podopieczni Gonzaleza zmarnowali szansę na odrobienie czterobramkowej straty w ostatnich minutach.
Islandia bez litości
W niedzielę w Kristianstad przyszedł czas na starcie z Islandią, która wcześniej rozgromiła Włochów aż 39:26. Remis oznaczałby przedłużenie nadziei przynajmniej o kolejne dwa dni, porażka natomiast praktycznie przekreślała szanse na awans.
Islandczycy szybko udowodnili swoją przewagę klasową. Na kwadrans przed zakończeniem prowadzili 25:15, więc wynik był już przesądzony. Ostateczny rezultat to 23:31 dla Islandii.
Matematyczne szanse zgasły wieczorem
Po tym spotkaniu szanse polskiej reprezentacji na awans można było mierzyć jedynie w promilach. Scenariusz wymagał wieczornego zwycięstwa Włochów nad Węgrami, następnie poniedziałkowej demolki Włoch przez Polaków, a także wygranej Islandii z Węgrami – co akurat było prawdopodobne.
Cud jednak nie nastąpił – Węgrzy wygrali wieczorny mecz 32:26. Polski Związek Piłki Ręcznej wydał oficjalny komunikat: reprezentacja mężczyzn prowadzona przez selekcjonera Jotę Gonzaleza nie wystąpi w rundzie głównej mistrzostw Europy 2026. Do drugiego etapu ME awansowały zespoły Islandii i Węgier.
Mecz o eliminacje do mundialu
We wtorek o godzinie 18 w Kristianstad Polska zmierzy się z Włochami w spotkaniu, które wbrew pozorom ma istotne znaczenie. Zwycięstwo lub remis oznaczają rozpoczęcie eliminacji do mistrzostw świata 2027 dopiero w maju. W przypadku porażki już w marcu czeka zespół dwumecz z Łotwą na wcześniejszym etapie kwalifikacji.
Jak skomentował Arkadiusz Moryto: "W końcówce pierwszej połowy daliśmy rywalom łatwe bramki i ciężko było gonić".
Źródło: sport.interia.pl
