Zespół z Skary, który sezon zasadniczy zakończył na trzecim miejscu w tabeli, był zdecydowanym faworytem starcia z drużyną z Västerås, która uplasowała się na szóstej pozycji. Pierwsze minuty spotkania mogły jednak budzić pewne wątpliwości co do szybkiego rozstrzygnięcia.
Początkowy opór gości
Västerås rozpoczęło mecz zaskakująco dobrze, szczególnie w defensywie. Po piętnastu minutach gry na tablicy widniał remis 4:4, a gości stać było na wyrównaną walkę z faworytkami. To był jednak ostatni moment, kiedy można było mówić o otwartym wyniku.
Melanie Feber przełamała opór
Właśnie wtedy do akcji wkroczyła Melanie Feber. Skara pod jej wodzą zaliczyła serię sześciu szybkich trafień, na które Västerås odpowiedziało zaledwie dwoma golami. To dało gospodarzom przewagę, którą utrzymywały do przerwy – do szatni schodziły przy wyniku 15:10.
Druga połowa bez historii
Po zmianie stron na parkiet wybiegła jeszcze bardziej zdeterminowana Skara. Cztery błyskawiczne bramki – ponownie z kluczowym udziałem Feber – pozwoliły odskoczyć na 19:11. Od tego momentu mecz był już tylko formalnością.
Mistrzynie Szwecji kontrolowały przebieg spotkania do ostatniego gwizdka, pewnie zmierzając po pierwsze zwycięstwo w serii. Przed rewanżem w Västerås obie drużyny mają kilka dni na przygotowania, ale to Skara może do niego przystąpić w znacznie lepszych nastrojach.
Źródło: handbollskanalen.se
