Sezon przygotowawczy zaczął się dla Brest bardzo boleśnie. Węgierski gigant pokazał bretońskim rywalkom, jak wielka jest przepaść dzieląca oba zespoły na tym etapie przygotowań - przynajmniej jeśli chodzi o aktualną formę.
Bouktit błyszczy w barwach Győru
Trener Per Johansson od pierwszych minut postawił na nowe nabytki i młodzież. Sarah Bouktit, świeżo pozyskana Francuzka, trafiła do bramki sześć razy i zaliczyła udany debiut w nowych barwach. Szansę na zaprezentowanie się przy pierwszoligowych zawodniczkach dostały też dwie wychowanki akademii - Emily Lendvai i Marian Hanna.
Początek meczu był wyrównany - Brest zaskoczyło rywalki i zdobyło pierwsze siedem bramek. Jednak Győr szybko się otrząsnął: najpierw Fodor i Hovden doprowadziły do remisu, a decydująca interwencja bramkarki Toft w 10. minucie przy stanie 4:5 odmieniła losy spotkania. Trzy minuty później Węgierki wyszły na prowadzenie po raz pierwszy (7:6) i już go nie oddały, dokładając do tego serię 5:0 po skutecznych kontratakowaniach. Do przerwy było już 19:11.
Druga połowa bez litości
Po zmianie stron Győr konsekwentnie powiększało przewagę. W 40. minucie różnica wynosiła już 10 bramek (26:16), a w 49. - aż 13 (33:20). Brest próbowało chwilowo odrabiać straty, jednak bramkarka Szemerey solidnie strzegła swojej bramki, a Győri-Lukács była nieodłądzalna w kontratakowaniach, korzystając z coraz liczniejszych błędów Francuzek. Końcowe 40:26 nie pozostawia złudzeń co do przebiegu tego spotkania.
Brest ma teraz sporo do przemyślenia przed kolejnym meczem sparingowym. Jeśli drużyna chce nawiązać realną rywalizację z europejską czołówką, musi znacząco podnieść poziom gry - zarówno w obronie, jak i przy własnych kontratakowaniach.
Źródło: handnews.fr





