W ostatnich sezonach Noam Leopold zbudował sobie opinię jednego z najskuteczniejszych lewoskrzydłowych w piłce ręcznej. Niezawodny z trudnych pozycji, spokojny przy rzutach karnych i coraz częściej decydujący w kluczowych momentach. Jednak sam zawodnik nie do końca zgadza się z taką jednoznaczną klasyfikacją.
– Jak widzę siebie? To chyba coś, o czym decydują media lub inne osoby – jak chcą sklasyfikować moje umiejętności – mówi Leopold. – Wiem, do czego jestem zdolny, ale wiem też, że wciąż mam sporo przestrzeni do rozwoju. Oczywiście uważam, że jestem dobrym finalizatorem, ale widzę siebie także jako dobrego konkurenta. Uwielbiam rywalizację.
Cel ważniejszy niż estetyka
Dla Leopolda samo rzucanie bramek jest wolne od estetyki i ego. Liczy się tylko rezultat i dobro drużyny.
– Ostatecznie ważniejsze jest zdobycie gola niż to, w jaki sposób to zrobisz. Mój fokus zawsze kieruje się na to, jak mogę pomóc zespołowi osiągnąć nasze cele. Jeśli to oznacza bycie jednym z najskuteczniejszych strzelców, to jest to moje zadanie. I staram się być lepszym każdego dnia – wyjaśnia.
Tysiące godzin indywidualnej pracy
W Europie trenerzy i komentatorzy często mówią o "miękkim nadgarstku" Leopolda – określeniu używanym dla zawodników z naturalnym rzutem i wyjątkowym wyczuciem. Zapytany o swoje rzuty, Szwajcar się śmieje.
– Mam naprawdę dobrą rękę i dobre ramię też. To połączenie bycia zrelaksowanym, ale jednocześnie posiadania dużej skuteczności, techniki i precyzji.
To wyczucie nie jest jednak przypadkiem. To efekt niezliczonych godzin spędzonych samotnie na hali, gdzie ruchy były powtarzane, a szczegóły szlifowane.
– Spędziłem godziny i kolejne godziny na rzucaniu sam, z bramkarzami, próbując rozszyfrować różne rzeczy – tłumaczy. – Uwielbiam to robić. Fajnie jest rzucać na różne sposoby – ale najważniejsze jest zdobywanie bramek. Można mieć świetny nadgarstek, ale jeśli nie strzelasz goli, to nie ma to znaczenia.
Mental jest niedoceniany
Finalizacja zawsze była częścią gry Leopolda, ale skuteczność to coś, co jego zdaniem znacząco się rozwinęło w ostatnich latach.
– Zawsze miałem dużą różnorodność w swoich rzutach. Ale moja skuteczność poprawiła się bardzo w ciągu ostatnich lat. Gol musi być golem – nie ma znaczenia jak. Umiejętność rzucania na różne sposoby sprawia, że jesteś mniej przewidywalny dla bramkarzy, a to pomaga skuteczności – zauważa.
Jak wiele w twoich rzutach jest talentu, a ile ciężkiej pracy?
– To zdecydowanie połączenie. Wszyscy, którzy grają na tym poziomie, mają talent, inaczej by tu nie byli. Ale mogę powiedzieć, że jestem osobą bardzo ciężko pracującą. Spędzałem godziny na halach jako dziecko i robię to nadal.
Szwajcar podkreśla także często niedocenianą część rzucania pod presją.
– Praca mentalna jest naprawdę niedoceniana. Możesz mieć wszystkie rodzaje rzutów na świecie, ale jeśli nie potrafisz ich użyć we właściwym momencie, to nic nie da. Jeśli wątpisz w siebie, nadgarstek nie ma znaczenia. Musisz wierzyć w siebie, gdy się liczy.
Nie zdradzi ulubionego rzutu
Masz jakiś ulubiony rzut ze skrzydła?
– Tego nie powiem – śmieje się Leopold. – Wtedy wszyscy bramkarze by to wiedzieli i czekali na to.
Jego filozofia jest jednak prosta.
– Oczywiście ma się preferencje, ale podejście polega na zdobywaniu bramek, niezależnie od tego, jaki to rzut. Wszystkie gole liczą się tak samo. Uwielbiam rozgryzać różne rzeczy, testować różne sposoby rzucania, ale to, co mnie najbardziej kręci, to rywalizacja.
Na najwyższym poziomie decyzje podejmuje się w ułamku sekundy. Dla Leopolda finalizacja to balans między czytaniem bramkarza a zaufaniem do instynktu.
– Dzieje się to tak szybko, że czasami nie ma czasu na myślenie. Przygotowujesz się, próbujesz odczytać bramkarza, ale ostatecznie musisz zaufać instynktowi. Kiedy zaczynasz za dużo myśleć, wpadasz w kłopoty. Zaufaj sobie. Rywalizuj.
Wciąż student gry
Zapytany o radę dla młodych zawodników, którzy marzą o rzucaniu bramek jak on, Leopold pozostaje przy ziemi.
– Przede wszystkim: baw się dobrze, gdy grasz. Staraj się uczyć jak najwięcej. Testuj rzeczy na treningach. Spędzaj czas z piłką. I w końcu, zaufaj sobie i swoim przygotowaniom. Wyjdź i rób swoje.
Podczas dorastania Leopold był studentem pozycji skrzydłowego i studiował niezliczone nagrania w internecie.
– Oglądałem każdy tutorial o rzutach ze skrzydła, jaki był na YouTube. Starałem się brać to, co najlepsze od każdego skrzydłowego. Jak wielu w moim pokoleniu, uwielbiałem oglądać Uwe Gensheimera – to, co robił nadgarstkiem, było niesamowite.
Ten proces uczenia się nigdy się nie skończył.
– Wszyscy skrzydłowi mają różne zalety. Wszyscy mają bogate repertuary. Musisz znaleźć własną tożsamość. To wciąż proces także dla mnie dzisiaj.
Teraz znajduje się po drugiej stronie równania – jako punkt odniesienia dla następnego pokolenia.
– Miło jest wiedzieć, że ludzie próbują kopiować rzeczy, które robię. Że moja praca jest widoczna. Ale nie robię tego dla tego. Robię to dla siebie – i dla małego chłopca, który miał marzenie.
A ta podróż, jak podkreśla, jest daleka od zakończenia.
– Wciąż jest wiele do poprawy. Naprawdę nie mogę się doczekać, co będzie dalej – podsumowuje Noam Leopold.
Źródło: handbollskanalen.se

