Początkowe kłopoty gości
Drużyna z Koszalina przystępowała do starcia bez presji - wynik spotkania nie wpływał na jej sytuację w rozgrywkach. Również MKS Gniezno miał zapewniony udział w grupie finałowej, gdzie mecze rozgrywane będą systemem każdy z każdym z rewanżami. Jedynie ewentualna porażka mogła spowodować spadek gospodarzy na piątą lokatę, gdyby KPR Gminy Kobierzyce triumfował u siebie przeciwko Galiczance Lwów.
Wyjątkowo swobodne podejście przyjezdnych było wyraźnie zauważalne w początkowej fazie meczu. Po niecałych czterech minutach, gdy tablica wskazywała 0:4, szkoleniowiec Peter Kostka zdecydował się poprosić o przerwę, chcąc potrząsnąć swoim zespołem. Jedynie Katarzyna Cygan starała się ratować sytuację, zdobywając indywidualnie pięć bramek z rzędu. To jednak okazało się niewystarczające wobec skali problemów.
Kontrowersyjna sytuacja i powrót do gry
Zespół z Gniezna zaskakiwał postawą w defensywie, choć działania obrończyń były zbyt pasywne i wolne w stosunku do dynamicznych podań rywalek. Koszalinianki wielokrotnie marnowały sytuacje sam na sam z Maią Gomaą. Obie bramkarki gospodarzy pozostawały praktycznie niewidoczne.
W dziewiętnastej minucie doszło do kontrowersyjnego zdarzenia. Jagoda Lasek zajmowała pozycję obronną, gdy Nikola Szczepanik wychodząc do rzutu dosłownie stanęła na jej lewej stopie. Sędziowie zdecydowali o karze dwóch minut dla zawodniczki MKS-u za kontakt ze skrzydłową, mimo że ta stała w miejscu i nie mogła uniknąć kolizji.
Przed końcem pierwszej połowy drużyna z Gniezna wróciła do gry. Pomogły jej rywalki, które zaczęły popełniać kosztowne błędy. Podobny scenariusz utrzymywał się po przerwie. Pszczółki wykorzystały szansę i doprowadziły do remisu 17:17, a wyrównującą bramkę z rzutu karnego zdobyła niezawodna Cygan.
Przełomowa końcówka
Trener Kostka nadal był wyraźnie niezadowolony. Gdyby jego podopieczne ograniczyły liczbę strat, MKS musiałby ponownie gońić wynik. W kluczowym momencie swoimi interwencjami sytuację odwróciła Gomaa, a goście objęli prowadzenie 26:20. Dodatkowym problemem gospodarzy były kary czasowe otrzymywane w decydujących momentach spotkania.
Gnieźnianki podjęły ryzyko stosując wysoką obronę, lecz nie przyniosło to rezultatu. Od pewnego momentu praktycznie każdy rzut Koszalina kończył się trafieniem w siatkę, co przypieczętowało niespodziankę.
Szczegóły meczu
Enea MKS Gniezno - Piłka Ręczna Koszalin 26:31 (15:17)
Bramki dla MKS: Cygan 13 (2/3 z kar), Lipok 3, Hartman 3 (0/1 z kar), Łęgowska 3, Fegić 2 (1/1 z kar), Rocha 1, Kuriata 1. Rzuty karne: 3/5. Kary: 12 minut.
Bramki dla Koszalina: Kneżević 12, Kovarova 7 (2/3 z kar), Rycharska 5, Lasek 3, Furmanets 2, Jura 1, Arsenievska 1. Rzuty karne: 2/3. Kary: 6 minut.
Sędziowali: Fahner i Kubis z Głogowa. Frekwencja: 1000 widzów.
Źródło: sportowefakty.wp.pl
